Kiedy rząd podnosi im podatki – zaciskają zęby i robią swoje. Kiedy znów rosną składki na ZUS – tną koszty lub szukają możliwości dodatkowego zarobku. Kiedy wyrasta im konkurencja w postaci sklepów wielkopowierzchniowych albo chińskiej taniochy – próbują przetrwać. A kiedy nakłada się na nich, tak jak na wszystkich przedsiębiorców, kolejne biurokratyczne obowiązki – wykonują je. Ale kiedy państwo zaczęło traktować ich jak przestępców, którzy muszą udowadniać swoją niewinność, i narzuca obowiązki mogące skutkować zmuszeniem do porzucenia biznesu – zdecydowanie się temu sprzeciwili. Drobni przedsiębiorcy zajmujący się handlem na bazarach protestują przeciwko objęciu ich przez Ministerstwo Finansów regulacjami SENT. Przepisy, które w założeniu mają służyć do walki z potężnymi mafiami paliwowymi, tytoniowymi czy organizatorami nielegalnych składowisk odpadów, uderzyły w mikroprzedsiębiorców handlujących tekstyliami.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
