Wojska Specjalne odpowiadają Onetowi. "Tezy nie mają potwierdzenia"

Wojska Specjalne odpowiadają Onetowi. "Tezy nie mają potwierdzenia"

Dodano: 
Dowódca Komponentu Wojsk Specjalnych gen. dyw. Michał Strzelecki
Dowódca Komponentu Wojsk Specjalnych gen. dyw. Michał Strzelecki Źródło: PAP / Art Service
Wojska Specjalne wydały komunikat, dotyczący rzekomej afery związanej z publikacją przez BBN zdjęć ze Święta Wojsk Specjalnych.

W czwartek portal Onetu zarzucił Biuru Bezpieczeństwa Narodowego ujawnienie wizerunków żołnierzy wojsk specjalnych i funkcjonariuszy służb specjalnych. Sprawa dotyczy obchodów Święta Wojsk Specjalnych, które odbyły się 27 maja w Dowództwie Komponentu Wojsk Specjalnych w Krakowie. W uroczystości uczestniczyli m.in. wiceminister obrony narodowej Stanisław Wziątek, zastępca szefa BBN gen. Mirosław Bryś oraz szef Sztabu Generalnego Wojska Polskiego gen. Wiesław Kukuła.

Tego samego dnia Biuro Bezpieczeństwa Narodowego opublikowało w serwisie X wpis poświęcony świętu wojsk specjalnych. Dołączono do niego zdjęcie wykonane podczas uroczystości. Kilka godzin później własną relację opublikował Sztab Generalny Wojska Polskiego. Portal zwrócił uwagę, że na fotografiach udostępnionych przez Sztab Generalny twarze części uczestników zostały zamazane. Na zdjęciu opublikowanym przez BBN takich zabezpieczeń nie było. Według Onetu osoby, których wizerunki ukryto w materiałach Sztabu Generalnego, były widoczne na fotografii zamieszczonej przez Biuro Bezpieczeństwa Narodowego.

Wojska Specjalne dementują

W mediach społecznościowych opublikowano "Oświadczenie w związku z publikacją prasową dotyczącą zdjęć ze Święta Wojsk Specjalnych". Podpisał je Rzecznik Prasowy Dowództwa Komponentu Wojsk Specjalnych ppłk Mariusz Łapeta.

"W związku z publikacją prasową na jednym z portali internetowych dotyczącą zdjęć wykonanych podczas obchodów Święta Wojsk Specjalnych informujemy, że przedstawione w artykule tezy sugerujące ujawnienie informacji istotnych z punktu widzenia bezpieczeństwa państwa nie znajdują potwierdzenia w stanie faktycznym. Zdjęcia wykonano podczas oficjalnego wydarzenia o charakterze publicznym, w którym uczestniczyli przedstawiciele służb oraz zaproszeni goście. W trakcie uroczystości obecni byli również przedstawiciele mediów, a wydarzenie było dokumentowane zgodnie z obowiązującymi zasadami komunikacji społecznej" – czytamy.

"Osoby widoczne na fotografii, której dotyczy publikacja, uczestniczyły w wydarzeniu w ramach wykonywania obowiązków służbowych. Wśród nich znajdują się osoby pełniące funkcje dowódcze i reprezentacyjne. Ich wizerunki nie stanowią informacji niejawnych ani danych podlegających szczególnej ochronie z punktu widzenia bezpieczeństwa operacyjnego. Różnice pomiędzy poszczególnymi wersjami fotografii opublikowanymi przez różne instytucje wynikają z procesu przygotowywania materiałów do publikacji i nie oznaczają naruszenia procedur bezpieczeństwa. Materiały wykorzystywane w komunikacji publicznej każdorazowo podlegają stosownym ocenom pod kątem ochrony informacji oraz bezpieczeństwa i są udostępniane zgodnie z obowiązującymi zasadami" – zaznaczono.

"Bezpieczeństwo żołnierzy jest priorytetem"

W komunikacie wskazano, że bezpieczeństwo żołnierzy i realizacji przez nich zadań są priorytetem. "Ocena bezpieczeństwa materiałów przeznaczonych do publikacji jest każdorazowo dokonywana przez właściwe komórki oraz specjalistów odpowiedzialnych za ochronę informacji i bezpieczeństwo personelu. W odniesieniu do omawianej fotografii nie stwierdzono przesłanek wskazujących, że jej publikacja mogłaby skutkować ujawnieniem informacji chronionych lub naruszeniem bezpieczeństwa żołnierzy" – przekazano.

Jednocześnie Wojska podkreślają, iż fotografia nie przedstawia operatorów realizujących zadania niejawne ani osób, których tożsamość pozostaje nieznana publicznie. "Widoczne na niej osoby uczestniczyły w oficjalnej uroczystości w związku z wykonywaniem obowiązków służbowych znanych opinii publicznej. Z tego względu teza, że publikacja zdjęcia mogła prowadzić do ujawnienia informacji o znaczeniu wywiadowczym, nie znajduje potwierdzenia w faktach" – czytamy.

Rzecznik dodaje, że autor tekstu na Onecie otrzymał przed publikacją "wyjaśnienia dotyczące charakteru fotografii, statusu osób na niej widocznych oraz obowiązujących zasad ochrony informacji". "Formułowane oceny powinny uwzględniać zarówno te wyjaśnienia, jak i rzeczywisty charakter publikowanych materiałów. Rzetelna debata publiczna wymaga opierania wniosków na faktach, zweryfikowanych przesłankach oraz pełnym kontekście przedstawianych informacji" – zakończono.

Źródło: Facebook / Onet
Czytaj także