Tomasz Cukiernik: W swojej najnowszej książce „Geopolityka świata wielobiegunowego” stawia pan tezę, że świat jednobiegunowy z amerykańskim hegemonem się skończył. Tymczasem jeden z byłych posłów napisał w mediach społecznościowych, że utrata jednobiegunowości to bzdura, bo Szwecja i Finlandia w NATO, Wenezuela jako prorosyjska dekapitowana, Syria – bazy i Baszar al-Asad w Moskwie, a centralna Azja łączy się z USA. Co pan na to?
Dr Leszek Sykulski: To jest klasyczny błąd pomylenia poziomów analizy. Kenneth Waltz, jeden z głównych przedstawicieli amerykańskiego realizmu, uczył, żeby odróżniać strukturę systemu międzynarodowego od pojedynczych zdarzeń. Jednobiegunowość nie oznacza, że dotychczasowy hegemon wygrywa wszystkie poszczególne rozdania. Oznacza, że nikt nie jest w stanie prowadzić wobec niego samodzielnej gry o reguły. Taki układ skończył się na naszych oczach i nie jest to teza żadnej „wrogiej propagandy”, tylko wynika to jasno z amerykańskich dokumentów strategicznych. Narodowa Strategia Bezpieczeństwa z 2025 r. i Narodowa Strategia Obrony z 2026 r. wprost zrywają z traktowaniem globalnej dominacji jako fundamentalnego interesu narodowego USA i koncepcji równowagi sił.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
