Miażdżąca opinia po słowach Szeptyckiego. "Oburzenie, żądania dymisji"

Miażdżąca opinia po słowach Szeptyckiego. "Oburzenie, żądania dymisji"

Dodano: 
Media społecznościowe, zdjęcie ilustracyjne
Media społecznościowe, zdjęcie ilustracyjne Źródło: Unsplash / Julian Christ
Wiceminister nauki Andrzej Szeptycki z Polski 2050 wywołał burzę, zestawiając UPA z Żołnierzami Wyklętymi. Jest analiza opinii internautów.

W mediach społecznościowych dominują głosy oburzenia. Według analizy dyskusji w sieci, przeprowadzonej przez Res Futura, wypowiedź została odebrana przede wszystkim jako prowokacja i uderzenie w polską politykę pamięci. Szacowany zasięg debaty przekroczył 3 mln odbiorców, a udział kont automatycznych oceniono na ok. 2 proc.

Wiceminister nauki i szkolnictwa wyższego Andrzej Szeptycki z Polski 2050 oznajmił, że UPA to "to byli tacy trochę – ze wszystkimi pozytywnymi i negatywnymi konotacjami tego słowa – ukraińscy żołnierze niezłomni". Zestawienie tych dwóch jakże dalekich od siebie organizacji wojskowych, jeśli chodzi o sposób prowadzenia działań militarnych, dolało oliwy do ognia w sprawie narastającego kultu Ukraińskiej Powstańczej Armii na Ukrainie.

Analitycy z Res Futura sprawdzili, jak słowa Szeptyckiego zostały odebrane w internecie. Wśród komentujących 82 proc. wpisów miało wydźwięk krytyczny wobec słów wiceministra, natomiast tylko 18 proc. stanowiły głosy broniące lub usprawiedliwiające jego stanowisko.

Zdecydowana większość krytyczna wobec Szeptyckiego

Autorzy raportu wskazują, że zdecydowaną większość komentarzy stanowiły głosy krytyczne wobec wypowiedzi wiceministra, podczas gdy wpisy broniące lub tłumaczące jego słowa pozostawały wyraźnie w mniejszości. "Przytłaczająca większość wzmianek wyraża oburzenie, żąda dymisji i wpisuje wypowiedź Szeptyckiego w narrację o piątej kolumnie w polskich strukturach władzy. Głosy próbujące kontekstualizować wypowiedź lub bronić wiceministra są marginalne" – podkreślono.

Teza, że zestawienie UPA z Żołnierzami Wyklętymi było prowokacją i zdradą, uzyskała 82 proc. poparcia wobec 18 proc. sprzeciwu. Z kolei teza, że osoba o ukraińskich korzeniach nie powinna reprezentować Polski w rządzie, uzyskała 70 proc. poparcia wobec 30 proc. sprzeciwu. "To nie jest wyrównana debata historyczna, to zbiorowa reakcja emocjonalna z marginalnym kontrargumentem" – czytamy w raporcie Res Futura.

Instytut zauważa, że dominującą narrację stworzyły środowiska prawicowe i narodowe, które połączyły trzy wątki: wypowiedź o UPA, ukraińskie korzenie wiceministra oraz krytykę rządu za powołanie go na stanowisko. Według raportu właśnie ta narracja zdominowała internetową debatę: "Narracyjnie wygrywa jednoznacznie prawicowo-narodowa koalicja złożona z Konfederacji, PiS i niezależnych kont patriotycznych".

Czytaj też:
Pełczyńska-Nałęcz o słowach Gawryluk: Chore, à la faszystowskie poglądy

Źródło: X / Res Futura
Czytaj także