Dawid Kacprzyk w trakcie specjalizacji lekarskiej zarobił w ubiegłym roku 1,6 mln zł. Był radnym KO warszawskiej dzielnicy Ursus. Na prowadzonym przez niego oddziale SOR, którego był koordynatorem, politycy Koalicji Obywatelskiej mieli być przyjmowani bez kolejki. W szpitalu miał istnieć "salonik VIP" dla polityków KO. Dawid Kacprzyk to były już koordynator SOR w Szpitalu Południowym w Warszawie i były radny KO warszawskiej dzielnicy Ursus. Ze szpitala został zwolniony po wybuchu afery. Również wtedy odszedł z KO i zrzekł się mandatu radnego.
Szokujące doniesienia ws. prosektorium w Warszawskim Szpitalu Południowym
W środę portal Onet.pl opisał, że w Szpitalu Południowym w Warszawie – według relacji świadków i rozmówców z branży – przez lata miał funkcjonować nielegalny system handlu ciałami zmarłych i usługami pogrzebowymi. Jego centralną postacią był koordynator prosektorium Artur Habowski, który – przy przyzwoleniu części kierownictwa placówki – stworzył nieformalny układ łączący prosektorium z wybranymi zakładami pogrzebowymi. Proceder polegał m.in. na uzależnianiu wydania ciała od opłat oraz kierowaniu rodzin do konkretnych firm, które płaciły za "polecenia".
W czwartek Artur Habowski został zwolniony z pracy w Szpitalu Południowym.
Prokuratura wszczęła postępowanie sprawdzające w sprawie prosektorium Szpitala Południowego. Będzie ono prowadzone pod kątem tzw. łapownictwa menadżerskiego, a także znieważenia zwłok.
"Obrzydliwe. Powinno być wypalone gorącym żelazem"
Paweł Śliz, szef klubu parlamentarnego Polski 2050, został zapytany w RMF FM, czy prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski powinien ponieść konsekwencje w związku z aferą w Szpitalu Południowym.
– Uważam, że każdy, kto miał wiedzę w tym zakresie i dopuścił się takich działań jak były w Szpitalu Południowym, powinien ponieść za to konsekwencje. Zarabianie na czyjejś tragedii, nieszczęściu, smutku i bólu jest dla mnie tak obrzydliwe, że powinno być wypalone gorącym żelazem – ocenił.
Zdaniem polityka Polski 2050 "prokuratura powinna zweryfikować wszystkie okoliczności, także i zarobków, patrząc na to, co ostatnio jeden z lekarzy robił".
– Usłyszeliśmy medialnie, że sprawa prosektorium była tajemnicą poliszynela. Żeby była jasność, do mnie nie dotarła. Ale skoro była i jacyś politycy o tym wiedzieli, to ta odpowiedzialność polityczna powinna być. A ta osoba, która jest odpowiedzialna za prosektorium, powinna nigdy nie wrócić do zawodu – dodał.
Trzaskowski powinien ponieść konsekwencje?
Zaznaczył, że jeśli Rafał Trzaskowski nie wiedział nic o tym, co działo się w Szpitalu Południowym, a wiedzieli o tym jego współpracownicy, to powinien wyciągnąć konsekwencje wobec nich.
– Ta sprawa nie powinna się toczyć przez najbliższe miesiące, czy kwartały. Ona powinna być wyjaśniona teraz, tu, natychmiast. Osoby, które miały wiedzę w tym zakresie lub nie dochowały należytej staranności, żeby mieć wiedzę w tym zakresie, powinien ponieść konsekwencje – stwierdził.
Czytaj też:
Szokujące doniesienia ws. szpitala. "Pod okiem Trzaskowskiego doszło do patologii" Czytaj też:
Afera w prosektorium Szpitala Południowego. Nowy ruch prokuratury
