Fortepiany Dmowskiego

Fortepiany Dmowskiego

Dodano: 
Roman Dmowski
Roman Dmowski Źródło: Wikimedia Commons
Adam Wielomski Lider endecji akceptował Rosję taką, jaką ona jest, a nie jaką być „powinna” w naszych mesjanistycznych marzeniach. Potrafił się z nią dogadywać i robić z nią różne „resety”

Z dużą satysfakcją przeczytałem polemizujący ze mną tekst Piotra Semki „Gdzie Wielomski, gdzie Dmowski?” („Do Rzeczy” nr 28/2026). Dlaczego z przyjemnością? Ze względu, o którym redaktor Semka nie napisał wprost w swojej polemice, a mianowicie w jej trakcie, jak mawiają wojskowi, „wycofał się na z góry ustalone pozycje”. Otóż, w pierwszej polemice „I kto tu jest niewidomy?” („Do Rzeczy” nr 26/2026) moje krytyczne wobec Ukrainy poglądy uznał za powtarzanie „tez Kremla”. Gdy zwróciłem uwagę, że jest to poziom dyskusji godny wybitnego ascety intelektualnego Adama Szłapki, wycofał się z nich i moje poglądy zrzucił na garb „talmudycznego” odczytania myśli Romana Dmowskiego. Poczułem się lepiej, gdy z pozycji agenta Putina awansowałem na dogmatyka polskiej tradycji endeckiej. Zawszeć to jakiś awans w hierarchii bytów!

Artykuł został opublikowany w najnowszym wydaniu tygodnika Do Rzeczy.
Czytaj także