Dwa tygodnie temu telewizja wPolsce24 złożyła do prokuratury zawiadomienie w sprawie Włodzimierza Czarzastego, zarzucając marszałkowi Sejmu tłumienie krytyki prasowej. Przewodniczący Nowej Lewicy notorycznie odmawia odpowiedzi na pytania zadawane przez dziennikarzy stacji.
Jak mówi art. 44 ust. 1 oraz ust. 2 ustawy Prawo prasowe: "Kto utrudnia lub tłumi krytykę prasową, podlega grzywnie albo karze ograniczenia wolności. Tej samej karze podlega, kto nadużywając swego stanowiska lub funkcji działa na szkodę innej osoby z powodu krytyki prasowej, opublikowanej w społecznie uzasadnionym interesie".
Czarzasty do dziennikarza: Nie szanuję pana telewizji
– Dlaczego pan nie wypełnił dotychczas ankiety bezpieczeństwa, skoro nie ma pan nic do ukrycia? I co by pan powiedział o swojej historii? Dlaczego po stanie wojennym wstąpił pan do PZPR? Co pana motywowało? Co pan tam robił? I przede wszystkim czy pan żałuje? – pytał Czarzastego na środowej konferencji prasowej reporter wPolsce24 Samuel Pereira. Wcześniej zacytował wypowiedź marszałka Sejmu z Campusu Polska Przyszłości o konieczności mierzenia się z własną historią i przyznawania się do błędów.
– Jestem politykiem stanowczym i dobrze się z tym czuję. Nie zabufonionym, nie aroganckim, ale stanowczym. Szanuję widzów pana stacji, szanuję ludzi, którzy oglądają różne telewizje, ale nie szanuję pana telewizji. Nie szanuję za brak obiektywizmu, za moim zdaniem skłócanie ludzi, podpuszczanie ludzi i to, co państwo robicie. Dlatego nie będę z państwa stacją współpracował. Zdania nie zmienię. Jeżeli oddaliście państwo sprawę do prokuratora, to mam dla państwa taką radę: czekajcie na wynik pracy prokuratora – powiedział Włodzimierz Czarzasty.
– Ale do jednej rzeczy się odniosę. Zadawanie pytania, dlaczego w tej chwili nie wypełniam ankiety bezpieczeństwa. Dobrze pan wie, ale nawet jak pan wie, to będzie to pytanie zadawał tysiąc razy, że według ustawy, która obowiązuje cztery osoby w państwie – prezydenta, premiera, marszałka Sejmu i Senatu – ustawa ta nie dopuszcza nas do złożenia tego oświadczenia – oznajmił lider Nowej Lewicy.
– Wie pan, dlaczego też niechętnie z wami współpracuje? Bo zadajecie to samo pytanie milion razy, wiedząc, jaka jest odpowiedź, po to, żeby służyć siłom politycznym, które wam zlecają zadawanie tych pytań. Dziękuję serdecznie. Jak pan następnym razem zada pytanie, dlaczego z wami nie współpracuję, dostanie pan taką samą odpowiedź jak od dwóch miesięcy – dodał.
– Panie marszałku, ale pana rolą jest chyba służyć obywatelom, a nie sobie ustawiać, na które pytania pan odpowiada, a na które nie – skomentował Samuel Pereira.
Czytaj też:
Kolejny taki sondaż. KO wygrywa, ale ma poważny problem Czytaj też:
Hołownia o relacjach z Nawrockim. "Rozmawiam o różnych porach"
