POCZYTANKI Rzecz napisana jest z wielką ostrożnością, bo temat to prawdziwe pole minowe: w książce reklamowanej jako reportaż Ronen Steinke przygląda się działalności BfV (Federalnego Urzędu Ochrony Konstytucji).
Oficjalnie nie jest to „tajna służba”, o nie, zastrzegają się Niemcy, jest to tylko instytucja, która nasłuchuje. Gromadzi dane, dla wspólnego bezpieczeństwa.
Prawda jest inna: reportaż zamienia się w akt oskarżenia, bo Steinke przypadek po przypadku wylicza przykłady… no właśnie: łamania prawa, nadużywania prawa, balansowania na granicy prawa?
Artykuł został opublikowany w najnowszym wydaniu tygodnika Do Rzeczy .
© ℗
Materiał chroniony prawem autorskim.
Wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
