Prezydium Sejmu chce zmiany regulaminu izby w punkcie dot. czasu wystąpień posłów niezrzeszonych, a więc art. 181 ust. 4. Do tej pory regulamin stanowił, że przemówienie posła nie może trwać łącznie dłużej niż 6 minut podczas jednego posiedzenia Sejmu, ale to parlamentarzysta decydował, jak podzieli czas. Prezydium chce jednak wprowadzić maksymalny czas jednego wystąpienia. "Czas przeznaczony na przemówienie posła niezrzeszonego nie może trwać łącznie dłużej niż 6 minut podczas jednego posiedzenia Sejmu, przy czym przemówienie w określonym punkcie porządku dziennego nie może trwać dłużej niż czas przeznaczony dla kół, a w przypadku braku kół – nie dłużej niż 1,5 minuty" – czytamy w projekcie uchwały o numerze 3239.
Prezydium argumentuje, że "obecne brzmienie przepisów, w szczególności art. 181 ust. 4 Regulaminu Sejmu, może prowadzić do sytuacji, w których w danym punkcie porządku dziennego poseł niezrzeszony może dysponować większym limitem czasu na wystąpienie niż przedstawiciel koła, a nawet klubu".
"Proponowane brzmienie art. 181 ust. 4 utrzymuje dotychczasową zasadę, w myśl której łączny czas na przemówienia posła niezrzeszonego podczas całego posiedzenia Sejmu nie może przekroczyć 6 minut, jednak wprowadza dodatkowe ograniczenie odnoszące się do czasu przemówienia w danym punkcie porządku dziennego. Zgodnie z tym zastrzeżeniem czas wystąpienia posła niezrzeszonego w danym punkcie porządku dziennego nie może być dłuższy niż czas przeznaczony dla kół poselskich, a jeżeli nie będzie kół poselskich – nie dłuższy niż 1,5 minuty" – czytamy w uzasadnieniu.
"Lex Kowalski"?
Wiele wskazuje jednak na to, że zmiana jest efektem wystąpienia Janusza Kowalskiego, posła niezrzeszonego, który podczas debaty związanej z głosowaniem nad wotum nieufności wobec ministra finansów Andrzeja Domańskiego, bardzo mocno skrytykował rządzących, wykorzystując pełen limit czasu, a więc 6 minut.
– Nie zgadzam się na to, aby TVP (...) robiło wielkie materiały o tym, że Donald Tusk w imieniny przynosi bukiet kwiatów swojej małżonce. Na to idą trzy miliardy? Na takie pokazówki? Tak uczciwie, czy panu nie jest wstyd? – pytał podczas swojego wystąpienia Kowalski.
– Najpierw Janusz bardzo mocno atakuje rząd, a teraz wprowadzają zmiany. Przypadek? Nie sądzę – mówi nam jeden z polityków opozycji.
Przypomnijmy, że to nie pierwsza tego typu zmiana. Pod koniec lutego szef Kancelarii Prezydenta Zbigniew Bogucki poprosił w Sejmie o głos w trybie art. 186 regulaminu Sejmu, który umożliwia marszałkowi udzielenie głosu (na ich wyraźne żądanie) poza kolejnością członkom rządu, prezesowi NIK i szefowi Kancelarii Prezydenta. Zbigniew Bogucki przez 10 minut krytykował omawianą wówczas ustawę ("jest tyle warta, co papier, na którym ją wydrukowano") i pozwalał sobie na liczne dygresje. To nie spodobało się rządzącym, którzy postanowili zmienić regulamin Sejmu. W myśl nowych zapisów, prezes NIK czy szef Kancelarii Prezydenta będą występować "poza kolejnością mówców zapisanych do głosu, ilekroć tego zażądają", lecz "nie więcej niż raz w danym punkcie porządku dziennego".
Czytaj też:
Minister odchodzi z rządu. "Wartości są dla mnie ważniejsze niż stołki"
