KrajBrytyjskie laboratorium wykryło trotyl na wraku tupolewa

Brytyjskie laboratorium wykryło trotyl na wraku tupolewa

Wrakowisko w Smoleńsku
Wrakowisko w Smoleńsku / Źródło: PAP/EPA/SERGEI CHIRIKOV
Dodano 102
Powraca temat słynnego trotylu na wraku prezydenckiego tupolewa. Najnowsze "Sieci" potwierdzają doniesienia sprzed lat Cezarego Gmyza o śladach substancji na wraku. Tygodnik informuje, że badania brytyjskiego laboratorium miały potwierdzić obecność substancji na szczątkach samolotu.

W październiku 2012 roku Cezary Gmyz (obecnie "Do Rzeczy") napisał na łamach "Rzeczpospolitej", że polscy prokuratorzy i biegli, którzy badali wrak samolotu Tu-154M, odkryli na nim ślady materiałów wybuchowych – trotyl i nitroglicerynę. Publikacja wywołała w Polsce burzę, a w redakcji "Rz" doszło do czystki. Pracę stracili m.in. autor tekstu Cezary Gmyz, szef działu krajowego Mariusz Staniszewski i redaktor naczelny Tomasz Wróblewski. Dopiero po kilku latach sąd przyznał, że tekst "trotyl na wraku tupolewa" był rzetelny, a dziennikarzy zwolniono bezpodstawnie.

Najnowsze "Sieci" powracają do głośnego tematu. W poniedziałkowym numerze będzie można przeczytać artykuł Marka Pyza i Marcina Wikło, którzy twierdzą, że dotarli do informacji, że eksperci brytyjskich laboratoriów badający próbki przekazane przez Prokuraturę Krajową w maju 2017 roku, potwierdzili, że na wraku tupolewa był obecny trotyl. O sprawie tygodnie temu miała zostać poinformowana polska prokuratura.

"To informacja skrywana przez śledczych. Dowiedzieliśmy się jednak, że przed kilkoma tygodniami do polskiej prokuratury nadeszło pismo informujące o cząstkowych wynikach badań prowadzonych w Forensic Explosives Laboratory (FEL), podległej brytyjskiemu ministerstwu obrony jednostce specjalizującej się w badaniach kryminalistycznych związanych z materiałami wybuchowymi" – piszą dziennikarze.

Ich zdaniem odkrycie brytyjskich naukowców będzie miało "kolosalne" znaczenie dla ustalenia przyczyn tragedii z 10 kwietnia 2010 roku. "Przed laty w tej sprawie kuszono się o definitywne rozstrzygnięcia, mimo że materiał dowodowy mocno je podważał. Dlatego warto się wstrzymać z jednoznacznymi opiniami do momentu przeprowadzenia wszystkich analiz" – czytamy w udostępnionym fragmencie artykułu na portalu wpolityce.pl.

Czytaj także:
Gmyz o odkryciu przez Brytyjczyków trotylu na Tupolewie: Odczuwam gorzką satysfakcję

/ Źródło: wpolityce.pl
/ jfi

Czytaj także

 102
  • Red Bull IP
    Znowu te bzdety rzygać się chce.
    Dodaj odpowiedź 0 0
      Odpowiedzi: 0
    • Szacki IP
      Nie wierzę Brytyjczykom. Oni chcą sprowokować Polskę do antyrosyjskich akcji, na których ucierpimy tylko my, a nie te sprzedajne, wyspiarskie świnie. Już nie raz tak robili.
      Dodaj odpowiedź 0 0
        Odpowiedzi: 0
      • tyle na temat IP
        Po pierwsze u Saddama Husajna też wykryto laboratoria nad bronią masowej zagłady ,zgadnijcie kto ją wykrył a no brytyjskie służby.Przykro mi stosunki rosyjsko -brytyjskie są takie że samo tylko brytyjskie laboratorium jest mało wiarygodne,zresztą samo tylko niewielkie ilości związków trotylu też nam nic nie powiedzą poczekajmy do końca
        Dodaj odpowiedź 1 1
          Odpowiedzi: 0
        • XXXXX IP
          Czas skończyc z tymi teoriami spiskowymi, napędzającymi paranoje, cyniczna gra na tragicznym wypadku spowodowanym szeregiem zaniedbań,błednych decyzji .
          Dodaj odpowiedź 4 10
            Odpowiedzi: 1
          • jksmwwms IP
            Wikło i Pyza to funkcjonariusze medialni, zadaniowani na odcinku smoleńskim przez "drugie ostrze nożyc Golicyna" czyli ZP i podkomisję MON A.Macierewicza.
            Udają ślepych i głuchych na fakty i poszlaki przeczące zarówno wersji MAK/KBWLLP jak i "wybuchowców" od A.Macierewicza, realizujących interesy współsprawców zbrodni z 10.04.2010 roku czyli USA/Izrael, Niemcy/Francja czyli głównych obok Rosji, zaangażowanych i mających swe interesy w polityce resetu USA-Rosja, której rezultatem była zbrodnia z 10.04.2010 roku.
            Dodaj odpowiedź 1 5
              Odpowiedzi: 0

            Czytaj także