Smarzowski boi się, że PiS zakaże jego nowego filmu

Smarzowski boi się, że PiS zakaże jego nowego filmu

Dodano: 77
Smarzowski
Smarzowski
"Róża" jest zakazana w Rosji, "Wołyń" - na Ukrainie, a "Wesele" może być zakazane w Polsce – ocenia Wojciech Smarzowski. Reżyser twierdzi, że oczy na sprawę relacji polsko-żydowskich otworzył mu... Jan Tomas Gross.

Najnowszy film Wojciecha Smarzowskiego wchodzi do kin już za kilka dni. Najnowszy obraz ma dotyczyć stosunków polsko-żydowskich. Zdaniem reżysera Prawo i Sprawiedliwość może... zakazać nowego filmu.

W rozmowie z "Newsweekiem" podkreśla, że nadszedł czas na rozliczenia z własną przeszłością. Reżyser przyznaje, że na kształt stosunków polsko-żydowskich oczy otworzył mu Jan Tomas Gross.

– Od razu pomyślałem, że „Sąsiedzi” to jest temat na film i bardzo chciałem go zrobić – przyznaje Smarzowski. Przypomnijmy, że kontrowersyjny socjolog twierdził m.in., że "Polacy podczas wojny zabili więcej Żydów niż Niemców". Tezy Grossa były wielokrotnie krytykowane, socjologowi zarzucano brak odpowiedniego warsztatu, brak odpowiedniego wykształcenia oraz fakt że nie publikuje prac naukowych, tylko publicystykę historyczną.

Reżyser twierdzi bezpośrednim impulsem do nakręcenia filmu był słynna ustawa o IPN. Jego zdaniem rzeczony projekt miał wprowadzać "odpowiedzialność karną dla naukowców zajmujących się Holokaustem w sposób niezgodny z wytycznymi władzy".

Smarzowski boi się cenzury

Smarzowski ocenia, że Polacy są pełni strachu, kompleksów i poczucia winy, przez co nie potrafią się zmierzyć ze swoją historią. Prowadząca rozmowę Aleksandra Pawlicka dopytuje reżysera, czy Polacy odpowiadają a ludobójstwo, jednak ten stopuje jej zapał. – Z tym słowem się nie rozpędzajmy. Wiadomo, że Niemcy swoje obozy śmierci postawili na naszych ziemiach. Że to oni odpowiadają za ludobójstwo Żydów – podkreśla.

Jednocześnie reżyser jednak nie kryje, że obawia się cenzury. – „Róża” jest zakazana w Rosji, „Wołyń” – na Ukrainie, a „Wesele” może być zakazane w Polsce – przyznaje w rozmowie z "Newsweekiem".

Reżyser ocenia, że wyleją się na niego pomyje. – Prawdopodobnie na lata stanę się nadwornym Żydem polskiej kinematografii i przejmę od Maćka Stuhra berło po „Pokłosiu” – dodaje.

Czytaj też:
Holland mówiła o "donosicielach" z Podlasia. Pawłowicz: Filmowcy nienawidzą Polski
Czytaj też:
Sprawa Ziemkiewicza ma drugie dno? Przypominamy niewygodne fakty dot. Rupy Huq

Źródło: Newsweek
 77
Czytaj także