Słońce Lizbony i mgły Brugii
  • Piotr SemkaAutor:Piotr Semka

Słońce Lizbony i mgły Brugii

Dodano: 
Luwr
Luwr Źródło: PAP/EPA / CHRISTOPHE PETIT TESSON
„Złota epoka renesansu portugalskiego” – pod tą nazwą paryski Luwr wystawia największe arcydzieła malarstwa z epoki, gdy małe państwo na skraju Europy było centrum nowożytnych odkryć geograficznych.

Epoka dwóch królów Portugalii – Manuela Ii jego następcy Jana III w XVI w. – przypominała naszą złotą epokę – Rzeczpospolitą w czasach rządów zygmuntowskich. W malarstwie portugalskim to okres syntezy wpływów flamandzkich z wcześniejszym dorobkiem kultury portugalskiej i wpływami renesansowych Włoch. Z precyzją i rewelacyjną techniką mistrzów z Gandawy i Brugii połączył się witalizm ojczyzny Vasco da Gamy i Magellana. Płótna żagli i płótna obrazów budowały w tamtej wyjątkowej epoce splendor i prestiż królestwa Portugalii. Fenomen tego wzajemnego oddziaływania mglistej Flandrii i zalanej słońcem krainy odważnych żeglarzy odkrywany jest po wielu wiekach z zapomnienia. Wystawa w Luwrze jest częścią programu „Cruzada Season”, inicjatywy dyplomacji kulturalnej, która ma pogłębić relacje między Francją i Portugalią i która obejmuje wiele wystaw i imprez do końca bieżącego roku.

Artystyczni bratankowie

Wszystko zaczęło się od pewnej misji dyplomatycznej w 1428 r. Władca księstwa Burgundii Jan II postanowił wydać swego syna i następcę tronu Filipa za Izabelę, infantkę Portugalii. Ważnym elementem takich przygotowań do ożenku było wówczas sporządzenie portretu wybranki. Dyplomacja burgundzka w celu uzyskania jak najlepszej wiedzy o urodzie kandydatki do małżeństwa wysłała do Lizbony swego najlepszego fachowca Jana van Eycka, nadwornego malarza księcia Jana.

Misja się udała. Portret powstał, choć oryginał obrazu zginął w dziejowych kataklizmach i dziś znamy go wyłącznie z paru kopii. Wizyta mistrza przeciągnęła się aż do 1429 r. i stała się początkiem szybkiego rozwoju malarstwa portugalskiego. Wtedy to powstał na portugalskim dworze królewskim osobny warsztat malarski, który rozwijał się dzięki coraz bardziej ożywionej współpracy z Flamandami. Artyści z Brugii, Brukseli i Gandawy byli wtedy w europejskiej czołówce. A Portugalczycy byli kulturowym Kopciuszkiem.

O tym sojuszu zadecydowała też jednak polityka. Portugalia nie miała najlepszych relacji z sąsiednią Hiszpanią, która była zaborczym sąsiadem z zachodu czyhającym na jej niepodległość. Flandria i Portugalia miały znacznie więcej wspólnych interesów. Żeglarze flamandzcy pilnie chłonęli żeglarskie nowinki, które pozwoliły kapitanom portugalskim docierać do coraz dalszych zakątków świata. Statki z Antwerpii przywoziły z kolei do Portugalii skandynawskie drewno, niemiecką smołę, wyroby luksusowe z niemieckich miast i wschodnioeuropejskie zboże. Portugalczycy mieli czym płacić.

Cały artykuł dostępny jest w najnowszym wydaniu tygodnika Do Rzeczy.

 0
Czytaj także