Wielokrotnie zdarzyło mi się już pisać o tej wnuczce Juliusza Kossaka, córce bliźniaczego brata Wojciecha Kossaka – Tadeusza, stryjecznej siostrze Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej, Magdaleny Samozwaniec i Jerzego Kossaka. Bohaterce Polski Podziemnej i jej, jak mówił Jan Karski, natchnieniu. Współtwórczyni Żegoty – Rady Pomocy Żydom, odznaczonej pośmiertnie medalem Sprawiedliwych wśród Narodów Świata, a mimo tego wciąż pomawianej o antysemityzm.
Do literatury weszła w roku 1922, pisząc „Pożogę” ukazującą kres ziemiaństwa polskiego na Wołyniu. Oprócz przedstawienia przerażających faktów, których była świadkiem, autorka miała i inny cel. Jak to ujął Józef Birkenmajer: „Chciała obudzić sumienie Polski, otworzyć oczy Polaków na krzywdę uczynioną ziomkom za kordonem, wołała o rewindykację i restytucję praw naszych cywilizacyjnych i etnicznych na Wschodzie”. Jakież to miało znaczenie dla minister edukacji z Tuskowego nadania, Barbary Nowackiej, z całą dezynwolturą usuwającą Zofię Kossak i jej „Pożogę” z polskiej przestrzeni oświatowej!
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
