Niestrudzenie, jak kaznodzieja, głosi prawdę o świecie, przemawiając ze sceny Nowego Teatru, arcywarszawskiej miejscówki w dawnej bazie MPO, swego rodzaju parafii na „Moko”, przy ul. Madalińskiego. Parafia dostała właśnie nowego proboszcza, mianowanego z nadania (gdzie te transparentne konkursy, ex-Ministro Wróblewska i Ministro Cienkowska?).
Michał Merczyński, wstępując na stanowisko, podbił jeszcze stawkę: chce przerobić Nowy na coś w rodzaju muzeum sztuki Krzysztofa Warlikowskiego. Do tego – tu już będzie bardzo na poważnie – śmierć grasuje w obsadach. Trudno będzie zastąpić Zygmunta Malanowicza, Stanisława Brudnego, Ewę Dałkowską, Jadwigę Jankowską-Cieślak; w którymś wywiadzie Warlikowski powiedział, cytuję z pamięci, że powoli przestaje sobie wyobrażać kolejne spektakle Nowego.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
