Czterech śpiących, dwóch sądzących

Czterech śpiących, dwóch sądzących

Dodano:   /  Zmieniono: 
Czterech śpiących, dwóch sądzących
Czterech śpiących, dwóch sądzących

„Na Białoruś! Pod Norymbergę! – krzyczeli licznie zgromadzeni w warszawskim sądzie przeciwnicy pomnika czterech śpiących”. Tak rozpoczyna „Gazeta Wyborcza” (12 września 2013 r.) relację z rozprawy, podczas której Sąd Okręgowy Warszawa-Praga badał zaskarżony przez prokuraturę wyrok sądu niższej instancji, uniewinniający dwójkę młodych ludzi, którzy 17 września 2011 r. oblali czerwoną farbą „pomniki” Braterstwa Broni na Pradze i Wdzięczności Armii Radzieckiej w parku Skaryszewskim, a przy okazji okrasili je napisami: „Czerwona zaraza”.

Wcześniej pani Ewa Grabowska, sędzia Sądu Rejonowego Warszawa-Praga, na początku lipca tego roku uznała, że czyn, jakiego dopuściła się dwójka wówczas 19-latków, nie wyczerpuje znamion przestępstwa określonego w art. 261 k.k. („kto znieważa pomnik lub inne miejsce publiczne urządzone w celu upamiętnienia zdarzenia historycznego lub uczczenia osoby…”), ponieważ „przedmiotowe obiekty nie spełniają definicji pomnika, bowiem ochronie prawnej podlega obiekt wzniesiony dla upamiętnienia zdarzenia bądź uczczenia osoby, której ta cześć jest należna”. Być może prokuratur pogodziłby się z wyrokiem, ale jako oskarżyciel publiczny pewnie zmuszony był zareagować, gdy na ratunek „Prawdzie” pospieszyła „Gazeta Wyborcza” (16 lipca 2013 r.), która piórem Adama Leszczyńskiego obwieściła, że – uwaga! – „To nie sąd rejonowy ma orzekać, komu należy się cześć, a komu się nie należy” i że „osądzanie przeszłości najlepiej zostawić historykom”, którzy „w większości raczej uważają PRL za państwo [..]) nieokupowane”. Rozumiem więc, że to Leszczyński, który jest historykiem, powinien wydawać wyrok, no i przyjmuję do wiadomości, że moi znajomi historycy są mniejszością.

Sąd, pod przewodnictwem Jacka Matusika, na ogłoszenie wyroku wybrał chyba najmniejszą salę w gmachu. O „otwartości” rozprawy świadczy fakt, że w procesie mogły wziąć udział cztery (!) osoby z publiczności, włączając w to rodziny obydwu oskarżonych. I w dodatku bez obecności na procesie mediów. Sąd zgodził się za to na obecność mediów podczas ogłoszenia wyroku (czterech osób, w kolejności zgłoszenia), ale jedynie tych, które rejestrują wyłącznie dźwięk. Kamer nie wpuszczono. Wszyscy wchodzący byli rewidowani i sprawdzani wykrywaczem metalu jak na najpoważniejszych procesach gangsterskich. Dla „zabezpieczenia” sprowadzono czterech pracowników ochrony sądu i kilkunastu policjantów.

Wyrok w piłatowskim stylu – Matusik kieruje sprawę do ponownego rozpatrzenia przez sąd rejonowy, gdyż podjął on swoją decyzję „bez wzięcia pod uwagę poglądów innych ludzi”... Być może pan sędzia miał na myśli ludzi Stalina. A może „Wyborczej”. Nie wiem.

foto: wiki

Autor: Paweł Kukiz
 0
Czytaj także