Umowa PiS z Kukizem. "Gowin może zostać wyrzucony"

Umowa PiS z Kukizem. "Gowin może zostać wyrzucony"

Dodano: 7
Jarosław Gowin, Jarosław Kaczyński
Jarosław Gowin, Jarosław Kaczyński / Źródło: PAP / Piotr Nowak
Współpraca PiS z Pawłem Kukizem może oznaczać, że Porozumienie Jarosława Gowina już niedługo opuści koalicję – mówi DoRzeczy.pl Bartosz Brzyski, politolog z Klubu Jagiellońskiego.

Damian Cygan: Konrad Fijołek wygrał wybory prezydenckie w Rzeszowie. Jak to się przełoży na sytuację w szeregach opozycji, ale i w obozie rządzącym?

Bartosz Brzyski: Jeśli chodzi o blok opozycyjny, to wygrana Fijołka może wprowadzić jeszcze większy zamęt, bo znów pojawi się temat o premii za zjednoczenie i zacznie się wyciąganie błędnych wniosków. Generalnie opozycja uzyskała optymalny dla siebie wynik, bo poparcie jest podobne jak w ostatnich wyborach do Sejmu i Senatu, więc nie widać tutaj większych wahnięć. Paradoksalnie te wybory mogą być ciekawsze dla Zjednoczonej Prawicy.

Dlaczego?

Kandydat Solidarnej Polski Marcin Warchoł uzyskał 10 proc. Niezły wynik osiągnął też Grzegorz Braun z Konfederacji. To pokazuje, że na prawo od PiS też są wyborcy miejscy. Dla Zjednoczonej Prawicy, a przede wszystkim dla PiS, to może być sygnał, że ewentualne wcześniejsze wybory parlamentarne mogłyby skutkować wzmocnieniem właśnie tego bloku na prawo od PiS.

Politycy opozycji promują już narrację o tym, że "dziś Rzeszów, jutro cała Polska". Nie za wcześnie?

Każde wyciąganie tego typu wniosków z wyborów samorządowych jest przedwczesne, bo nie da się ich przenieść na poziom ogólnokrajowy. Wiemy, że PiS, czy zasadniczo prawica, nie wygrywa wyborów w dużych miastach. O tym, że "dziś jakieś miasto X, a jutro cała Polska" słyszeliśmy już wcześniej przy okazji wyborów w Gdańsku czy w Warszawie. Teraz jest Rzeszów. Tyle tylko, że ta "cała Polska" nie chce głosować na opozycję, bo po prostu struktura wyborców jest inna. Głosujący w miastach zasadniczo nie chcą kandydatów partyjnych, dlatego w czasie wyborów te szyldy partyjne się chowa. Niezależnie od tego wybory na prezydentów miast nijak się mają do wyników wyborów ogólnopolskich, dlatego trzeba być bardzo ostrożnym w ferowaniu wyroków co do przyszłości.

"Atak na klasę średnią, podwyższanie podatków, centralizm zamiast samorządności i brak szacunku dla koalicjantów to utorowanie drogi do przejęcia władzy przez opozycję" – tak wynik wyborczy w Rzeszowie skomentował Jarosław Gowin. Jak odczytywać ten wpis?

Z pewnością Gowin widzi bazę swojego elektoratu w miastach i od dawien dawna mówi o tym, że Zjednoczona Prawica nie ma oferty dla wyborców miejskich. Co więcej, lider Porozumienia jest dużo bardziej zakorzeniony bliżej centrum sceny politycznej i tam upatruje swojej przyszłości. Natomiast dla PiS główną bazą jest jednak Polska powiatowa, pozamiejska. Dlatego Gowin tym wpisem chce wskazać na deficyt w polityce PiS adresowanej do miast. Jego diagnoza jest zapewne słuszna, ale PiS pogodził się z tym, że nie będzie miał prezydentów miast i szuka wygranej gdzie indziej. Gowin, wiedząc, że jego przyszłość jest prawdopodobnie poza Zjednoczoną Prawicą, zaznacza swoją odrębność. Pokazuje, że chce innej polityki, uwiarygadniając się w oczach wyborców opozycyjnych, tak żeby przetrwać na scenie politycznej w kolejnych latach i w innej konfiguracji.

Poznaliśmy już szczegóły porozumienia Jarosława Kaczyńskiego z Pawłem Kukizem. Czy tu chodzi o coś więcej niż tylko o arytmetykę sejmową, czyli cztery głosy Kukiz'15, których potrzebuje PiS, żeby utrzymać chwiejną większość?

To z pewnością jest element nacisku na koalicjantów. Wiemy, że gdyby sytuacja w ZP była stabilna, to PiS raczej nie wykonywałby takiej pracy, aby przyciągać do siebie Kukiza. Bo nie do końca tak było, że Kukiz sam przyszedł do PiS, tylko jednak cały czas był wabiony. Być może jakieś wydarzenia polityczne mogą przyspieszyć i Porozumienie już niedługo opuści koalicję. Dogadanie się z Kukizem sprawia, że coraz bardziej prawdopodobny jest manewr, zgodnie z którym PiS będzie chciał wchłonąć sporą część posłów Porozumienia, a Gowina i jego najwierniejszych współpracowników wyrzucić. W ostatnich głosowaniach większość była bardzo niepewna, a PiS był zdany m.in. na głosy Lewicy. Dlatego teraz, szczególnie przed projektami związanymi z Nowym Ładem, partia rządząca musi szukać każdego głosu po to, aby ten plan, który jest dla PiS szansą na umocnienie się i odbicie, zaczął wchodzić w życie, a nie był tylko pustą obietnicą.

Czytaj też:
Prof. Domański: Gowin chciałby wyjść ze Zjednoczonej Prawicy, ale szuka dla siebie szansy

Rozmawiał: Damian Cygan
Źródło: DoRzeczy.pl
+
 7
Czytaj także