Grodzki: Skazujemy na poniewierkę paromiesięczne dzieci

Grodzki: Skazujemy na poniewierkę paromiesięczne dzieci

Dodano: 48
Marszałek Senatu Tomasz Grodzki podczas konferencji prasowej w Sejmie
Marszałek Senatu Tomasz Grodzki podczas konferencji prasowej w Sejmie Źródło: PAP / Mateusz Marek
Marszałek Senatu nie ma wątpliwości, że Polska powinna pomóc imigrantom przekraczającym nielegalnie granicę.

Nie słabnie kryzys migracyjny na granicy polsko-białoruskiej. Ofiarami podsycanego przez reżim Aleksandra Łukaszenki sporu stają się także dzieci.

We wtorek 28 września Straż Graniczna przewiozła na granicę polsko-białoruską ponad 20 osób, które znajdowały się przed jej placówką w Michałowie. Wśród grupy znajdowało się także ośmioro dzieci. Rzeczniczka prasowa Podlaskiego Oddziału Straży Granicznej Katarzyna Zdanowicz poinformowała, że wobec migrantów "zastosowano procedurę zgodnie z rozporządzeniem".

"Absolutnie nie do zaakceptowania"

– Jestem tym oburzony to za mało powiedzieć. Jestem tym wstrząśnięty to za mało powiedzieć. Ja nie mogłem spać tej nocy, jak widziałem te Bogu ducha winne te małe dzieci. Mam wnuczki, wielu z nas ma wnuki i wnuczki, wyobraźmy sobie jakbyśmy reagowali gdyby taka krzywda tym niewinnym dzieciom działa się i moglibyśmy to obserwować. To jest sytuacja druzgocząca moralnie. Strzeżenie granicy to jest rzecz bezdyskusyjna, ale Polska w konstytucji szczególną opieką otacza dzieci. Polska na forum ONZ jako ogromny sukces przeprowadziła konwencję praw dziecka, a tymczasem depczemy tę konwencję, depczemy naszą konstytucję i Bogu ducha winne dzieci paromiesięczne czy paroletnie, które na pewno nie zagrażają bezpieczeństwu kraju, skazujemy na poniewierkę i nie wiadomo na co, bo zostały wywiezione gdzieś do lasu na mróz, na ciemność, no wyobraźmy sobie tę sytuację. To jest absolutnie nie do zaakceptowania – powiedział Tomasz Grodzki na antenie TVN24.

Marszałek Senatu odniósł się także do obowiązującego na wschodzie kraju stanu wyjątkowego: – Ten stan wyjątkowy, wygląda na to, że został wprowadzony tylko po to, żeby wolne media nie mogły tego relacjonować. Przypomnę, że nawet w trakcie konfliktów zbrojnych są korespondenci wojenni, którzy są dopuszczani do strefy konfliktów i relacjonują, co się tam dzieje. Tak się działo w trakcie praktycznie wszystkich wojen współczesnej cywilizacji. To, że nie dopuszcza się dziennikarzy, żebyśmy nie mogli widzieć, co się stało z tymi dziećmi, ja się naprawdę o to martwię, gdzie one zostały wywiezione, co się z nimi dzieje tej nocy. To, że wolne media nie mają tam dostępu, to jest przykład hańbiącej niewydolności tego rządu.

Czytaj też:
"Prof. Pawłowicz zaorała". Sędzia nie zostawiła na prawnikach RPO suchej nitki

Źródło: TVN24
 48
Czytaj także