Ostaszewska: Oczekiwano ode mnie, że nie będę się wypowiadać

Ostaszewska: Oczekiwano ode mnie, że nie będę się wypowiadać

Dodano: 26
Maja Ostaszewska
Maja Ostaszewska / Źródło: PAP / Grzegorz Momot
Aktorka Maja Ostaszewska przyznaje, że jej aktywizm sprawia, iż nie każdy chce z nią współpracować.

Maja Ostaszewska włącza się w różne akcje społeczne. Brała udział m.in. w proaborcyjnych Czarnych Marszach, a także występuje w kampanii przeciw sprzedaży żywego karpia. Broniła też "wolnych mediów" i domagała się wpuszczenia do Polski imigrantów przebywających na granicy polsko-białoruskiej.

Ostaszewska pojechała nawet na polsko-białoruską granicę, aby pomagać migrantom. – Wczoraj spotkaliśmy małżeństwo i ich przyjaciela. Ci ludzie zostali pobici, zabrano im pieniądze, jeden z mężczyzn został uderzony łomem w głowę, trafił do szpitala, zabrano im wszystkie dokumenty – powiedziała aktorka ze łzami w oczach. – Jego żona bała się, że zostanie sama, że gdy wróci do lasu zostanie zgwałcona, że już nigdy nie zobaczy swojego męża – dodała.

Ostaszewska na "czarnej liście"?

O to, jak wpływa działalność aktywistyczna na aktorstwo, Ostaszewską zapytała Magdalena Mołek w jednym z odcinków swojego programu.

W mojej pracy zawodowej nie odczuwam tego. Oczywiście w pewnym momencie ja sama odmawiałam, już parę lat temu, pracy z telewizją publiczną. Wzięłam nawet udział w takiej akcji "Nie oglądam i nie pracuję w TVP". Tam jest taka czarna lista i oczywiście ja na tej liście jestem, więc tam nie pracuję, ale sama też tam nie chcę pracować. Natomiast generalnie mam bardzo dużo ciekawej pracy – stwierdziła.

Gwiazda wyznała, że schody zaczynają się przy bardziej komercyjnych kontraktach. Wiele z nich potraciła już w trakcie rozmów: – Oczekiwano ode mnie, że nie będę się wypowiadać. Dla mnie ważniejsze jest, żeby po prostu być wierną sobie. Strasznie bym się źle czuła, gdybym się zgodziła. Dlatego też uważam, że nie warte tego były te pieniądze.

Źródło: kobieta.wp.pl
 26
Czytaj także