Ostaszewska na granicy z Białorusią. ''Widziałam rzeczy rozrywające serce''

Ostaszewska na granicy z Białorusią. ''Widziałam rzeczy rozrywające serce''

Dodano: 60
Maja Ostaszewska
Maja Ostaszewska / Źródło: PAP / Grzegorz Momot
Maja Ostaszewska pojechała na polsko-białoruską granicę, aby pomagać migrantom. Aktorka podczas konferencji prasowej miała łzy w oczach.

Od kilkunastu tygodni trwa kryzys przy granicy z Białorusią. Coraz większe grupy migrantów próbują dostać się do Polski, jednak dzięki skutecznym działaniom żołnierzy i straży granicznej, wszelkie próby sforsowania postawionego w lipcu ogrodzenia, okazały się nieskuteczne.

Ostaszewska na granicy

Na miejsce docierają grupy aktywistów, którzy domagają się wpuszczenia migrantów do Polski i udzielenia pomocy, najbardziej potrzebującym. Na granicę pojechała m.in. aktorka Maja Ostaszewska, która wzięła udział w konferencji prasowej zorganizowanej przez organizację ''Grupa Granica''.

– Wczoraj spotkaliśmy małżeństwo i ich przyjaciela. Ci ludzie zostali pobici, zabrano im pieniądze, jeden z mężczyzn został uderzony łomem w głowę, trafił do szpitala, zabrano im wszystkie dokumenty – powiedziała aktorka ze łzami w oczach. – Jego żona bała się, że zostanie sama, że gdy wróci do lasu zostanie zgwałcona, że już nigdy nie zobaczy swojego męża – dodała.

Aktorka powiedziała, że ona jak również wielka część społeczeństwa, nie może spać po nocach, gdy myśli o tej sytuacji. Wyjawiła też, że chodząc po lesie, znalazła ślady po małych dzieciach.

– Przez tych parę dni widziałam też rzeczy rozrywające serce. Wczoraj, chodząc po lesie z zupą, z rzeczami, w które będą mogły przebrać się ludzie, których spotkam, spotkaliśmy trzy puste obozy. W jednym z nich musiała być rodzina z malutkimi dziećmi. Były tam porzucone małe kaloszki, pieluchy i rzeczy, które bierze się do samolotu na krótką podróż. Nie zdążyliśmy im pomóc, nie wiemy, jak zostali zabrani, ale ten obóz wyglądał dramatycznie – mówiła Ostaszewska.

Dodała, że wcześniej jej przyjaciele spotkali trzech nastolatków, którzy „byli tak zmarznięci i tak wykończeni, również psychicznie, że nie byli w stanie sami się przebrać”.

Białoruscy komandosi przedarli się na teren Polski

Jak informuje Onet, latem na teren Polski miały przedostać się białoruskie służby. Straż Graniczna miała nie zauważyć białoruskich komandosów, którzy spokojnie wrócili na terytorium swojego państwa.

Onet opierając się na białoruskich informatorach przekonuje, że pododdziały jednostek specjalnej białoruskich wojsk ochrony pogranicza regularnie przekraczały granicę. Ich celem było prawdopodobnie opracowywanie tras przerzutu imigrantów.

Czytaj też:
Nieoficjalnie: Dwaj rosyjscy żołnierze zginęli w pobliżu granicy z Polską
Czytaj też:
Kryzys na granicy. NATO zdecydowanie potępia Białoruś

Źródło: Polsat News
 60
Czytaj także