Kałużny: Tusk z prężnie wypiętą klatą idzie po porażkę

Kałużny: Tusk z prężnie wypiętą klatą idzie po porażkę

Dodano: 
Mariusz Kałużny (Solidarna Polska)
Mariusz Kałużny (Solidarna Polska) Źródło: PAP / Tytus Żmijewski
Dziś mamy wyścig, kto komu przyklei naklejkę Putina na czole. Tuskowi nie trzeba nic przyklejać, bowiem swoimi działaniami udowodnił, po której był stronie – mówi poseł Solidarnej Polski Mariusz Kałużny w rozmowie z portalem DoRzeczy.pl.

DoRzeczy.pl: Na początku tygodnia delegacja premierów trzech państw udała się do Kijowa. W tym gronie znaleźli się premier Mateusz Morawiecki oraz wicepremier Kaczyński. Należy pan do zwolenników, czy krytyków tego wyjazdu?

Mariusz Kałużny: Raczej do zwolenników.

Dlaczego?

Bardzo dobrą decyzją było, że przedstawiciele polskiego rządu nie pojechali tam sami. Dołączyli do nich przedstawiciele innych krajów tworząc delegację Unii Europejskiej. Zbudowano w ten sposób wspólnotę, która potrafi w sposób odważny sprzeciwić się wobec tego, co dzieje się w Ukrainie.

Echem w Europie odbiły się słowa wicepremiera Jarosława Kaczyńskiego.

Premier zaapelował do sumień przywódców europejskich i to jest najważniejsze. Dziś mamy problem z sumieniami najważniejszych osób w Europie. Oni próbują udawać, że nie wiedzą, kim jest Putin. Pomimo trwającej wojny uważają, że z Kremlem wciąż można robić interesy. Apelowanie do sumień przez prezesa Kaczyńskiego było na tyle mocne, iż słowa padły z terenów wojny, z Kijowa. Myślę, że dla europejskich przywódców konfrontacja z tymi słowami mogła być trudna.

Pojawiała się jednak krytyka, że była to niebezpieczna wizyta.

Podobnie, jak niebezpieczna była wizyta śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Gruzji, a jednak przyniosła ważne efekty. Tym razem ponownie wszystko się udało. Moim zdaniem dobrze się stało. Trzeba apelować do UE o wsparcie. Bruksela często pokazuje, że jest wspaniałą wspólnotą, gdzie wygrywają ideały, więc może ktoś wreszcie pokaże, że tak jest naprawdę, zamiast tylko dużo mówić.

Z drugiej strony mamy Donalda Tuska, który pojechał do Budapesztu wspierać tamtejszą opozycję. Co ciekawe, wspiera również przedstawicieli partii Jobbik, który mówił o współpracy z Rosją.

Donald Tusk zachowuje się, jak człowiek, który idzie z prężnie wypiętą klatą po przegraną. To jest lider, który przegrywa politycznie, sondażowo i medialnie. Nie potrafi narzucić swojej opowieści o Europie. Dodatkowo zachowuje się w sposób irracjonalny, bo o ile Viktor Orban jest pro-putinowski, o tyle Jobbik jest dziesięć razy bardziej pro-putinowski, choć nie widać tego w działaniu, ponieważ jest to partia, która nie miała okazji rządzić. Natomiast, jeśli patrzeć na same deklaracje, to zobaczymy jak skrajna jest to partia. Śmieszne jest to, że Tusk i jego ludzie próbują z PiS i Jarosława Kaczyńskiego zrobić zwolenników Putina, a sami robią takie rzeczy, podejmując wręcz karykaturalne decyzje. Dziś mamy wyścig, kto komu przyklei naklejkę Putina na czole. Tuskowi nie trzeba nic przyklejać, bowiem on swoimi działaniami udowodnił, po której był stronie.

Czytaj też:
Budka: PiS nadal chce Budapesztu w Warszawie
Czytaj też:
Premier w Gruzji: Słowa prezydenta Lecha Kaczyńskiego okazały się prorocze

Źródło: DoRzeczy.pl
Czytaj także