"Są tylko same mniej albo bardziej złe możliwości". Niemcy w strachu przed decyzją Rosji

"Są tylko same mniej albo bardziej złe możliwości". Niemcy w strachu przed decyzją Rosji

Dodano: 
Siedziba Bundestagu, zdjęcie ilustracyjne
Siedziba Bundestagu, zdjęcie ilustracyjne Źródło:Pixabay
W poniedziałek Rosja zamknęła gazociąg Nord Stream 1 z powodu zaplanowanych prac konserwatorskich. Niemcy boją się jednak odcięcia od rosyjskiego gazu na zawsze.

Pierwsza nitka Nord Streamu ma być nieczynna do 21 lipca, ale w krajach zachodnich, a zwłaszcza w Niemczech, pojawiły się obawy, że remont może zostać wykorzystany przez Rosję do całkowitego wstrzymania dostaw gazu w ramach odwetu za sankcje nałożone w związku z inwazją na Ukrainę.

Niemieckie dzienniki komentując decyzję o czasowym zamknięciu NS1 są pełne obaw, co do intencji Rosji. W komentarzach przeważają pesymistyczne oceny przyszłości. Pojawia się także ostra krytyka pod adresem polityków, którzy doprowadzi do sytuacji, w której Rosja może skutecznie sparaliżować niemiecką gospodarkę wstrzymując dostawy "błękitnego paliwa".

Niemcy boją się decyzji Rosji

"Jeśli chodzi o możliwości działania, jakie ma rząd, w zasadzie już teraz nastała sytuacja, którą minister gospodarki Robert Habeck kreślił na wypadek całkowitego odcięcia dostaw rosyjskiego gazu: Nie ma już dobrych i złych możliwości, tylko same mniej albo bardziej złe” – stwierdza autor komentarza we "Frankfurter Allgemeine Zeitung". Dziennikarz wskazuje, że najlepszym symbolem obecnej sytuacji Niemiec jest sprawa serwisowej w Kanadzie turbiny do gazociągu NS1. Przypomnijmy, że rząd w Ottawie, pod naciskiem Berlina, zgodził się przekazać element, choć de facto oznacza to złamanie sankcji nałożonych na Rosję.

"Bo właściwie to zły sygnał pod adresem Moskwy, gdy czyni się wyjątek od sankcji wobec Rosji i zezwala na zwrot turbiny. Ale w obliczu problemów, jakie grożą Niemcom w przypadku zatrzymania pracy gazociągu, odebranie Kremlowi pretekstu do wykonania tego kroku jest prawdopodobnie właśnie taką mniej złą opcją” – czytamy we "FAZ".

Dziennik wskazuje, także, że obecne kłopoty Niemcy zawdzięczają "politykom i liderom biznesu, którzy musieli wiedzieć, że reżim Putina wykorzystuje surowce naturalne Rosji jako polityczną broń. Poszukiwania przyczyn ich ślepoty jeszcze może się stać bardzo nieapetycznym rozdziałem w niemieckiej polityce".

Dylemat Scholza

Znacznie mocniej sytuację opisuje "Reutlinger General-Anzeiger", który ostrzega Niemców, że będą musieli przeżyć "bolesny odwyk od rosyjskiego gazowego narkotyku".

"Grożące objawy odstawienne to wysokie koszty energii, recesja i zimne mieszkania. Polityka musi się zastanowić, jak złagodzić skutki dla najsłabiej zarabiających. W przeciwnym razie mamy tu społeczny ładunek wybuchowy" – stwierdza dziennik.

Z kolei "Neue Osnabruecker Zeitung" pisze o dylemacie kanclerza RFN Olafa Scholza.

"Kanclerz Olaf Scholz i jego ministrowie przyrzekali w ślubowaniu robić wszystko, co w ich mocy, dla dobra obywateli i nie dopuszczać do powstania szkód dla kraju, a nie bronić porządku i wolności innych krajów za cenę własnego dobrobytu i stabilizacji. Ciekawe, jak wybrną z tego dylematu. Jeśli Niemcy i Unia Europejska pogrążą się w chaosie, Władimir Putin będzie mógł uznać to za swoje zwycięstwo” – stwierdza autor komentarza.

Czytaj też:
"Powinniśmy go wysłuchać". Norweski polityk wspomina słowa Morawieckiego
Czytaj też:
Kowalski: Ślepa polityka Niemiec wpycha nas w największy od 50 lat kryzys
Czytaj też:
"Jest to konieczne". Scholz przygotowuje Niemców na kryzys

Źródło: Reutlinger General-Anzeiger, Neue Osnabruecker Zeitung, Frankfurter Allgemeine Zeitung
Czytaj także