Roszkowski: Prawda nie jest względna

Roszkowski: Prawda nie jest względna

Dodano: 
Prof. Wojciech Roszkowski
Prof. Wojciech Roszkowski Źródło: PAP / Radek Pietruszka
Z prof. Wojciechem Roszkowskim, historykiem, Kawalerem Orderu Orła Białego, autorem podręcznika do przedmiotu historia i teraźniejszość rozmawia Krzysztof Masłoń.

KRZYSZTOF MASŁOŃ: „Pojęcia szlachetności, lojalności, męstwa i innych przymiotów ducha zniknęły z języka politycznej debaty” – konstatuje pan w swoim podręczniku do „Historii i teraźniejszości”, nowego przedmiotu, który od września obowiązywać będzie w liceach i technikach. Właśnie zmianom kulturowym, dziś tak wyraźnym, a zainicjowanym chyba na przełomie lat 60. i 70., poświęca pan wiele uwagi w tej, szeroko dyskutowanej, książce, odnoszącej się do okresu powojennego.

PROF. WOJCIECH ROSZKOWSKI: Mamy obecnie do czynienia z dość zasadniczym konfliktem cywilizacyjnym i do niego się odnoszę w książce, czego krytykujący ją albo nie rozumieją, albo nie chcą zrozumieć, napadając na tekst podręcznika pisany rzekomo według standardów zasad jakiejś prawicowej ideologii, podczas gdy ja zwracam uwagę na tę wojnę kulturową, która niszczy wymienione przez pana pojęcia. I poddaję uczniowi pod rozwagę, że w naszym życiu społecznym potrzebne są zarówno wartości stałe, jak i zmiany, należy tylko zapytać, które wartości winny być utrzymywane, i należy ich bronić za wszelką cenę, a także które zmiany są dopuszczalne, a nawet chwalebne.

Trzeba mieć na uwadze, czemu i komu mają one służyć, bo jeżeli taka zmiana rujnuje nasze życie społeczne, to jest ona niepotrzebna. W tym moim podejściu nie ma żadnej ideologii, jest ono wyłącznie zdroworozsądkowe. Wmawianie mi ideologii – a krytycy nie wnikają w dyskurs wiary i wiedzy, którego można się doszukać w warstwie filozoficznej książki – wynika więc albo z braku wiedzy o tym, co napisałem, albo z niezrozumienia tego.

Nie napisał pan klasycznego podręcznika do historii, takiego, do jakich, być może, byliśmy przyzwyczajeni, tak mocno bowiem wchodzi on w sferę obyczaju, religii, kultury. Moim zdaniem jest to jego zaletą, przeciwnie sądzą krytycy. No ale jeśli wzorce edukacji historycznej czerpało się z podręcznika Heleny Michnik i Ludmiły Mosler czy wręcz, bo nie mogę tego wykluczyć, Żanny Kormanowej, to nic nie dziwi.

Mój podręcznik wziął się z fundamentu pomysłu na ten nowy przedmiot nauczania – historię i teraźniejszość, w którym miały być połączone wątki historii najnowszej z wiedzą o społeczeństwie. No więc jak można prowadzić wykład w duchu tej właśnie syntezy bez uwzględnienia zasadniczych zmian 44 społecznych i kulturowych, które w ostatnich dziesięcioleciach miały miejsce? To wynika z założeń programowych historii i teraźniejszości, moim zdaniem, bardzo słusznych.

Cały wywiad dostępny jest w 30/2022 wydaniu tygodnika Do Rzeczy.

Rozmawiał: Krzysztof Masłoń
 0
Czytaj także