Śmierć Makieja to sygnał dla Łukaszenki? "Putin chce się go pozbyć"

Śmierć Makieja to sygnał dla Łukaszenki? "Putin chce się go pozbyć"

Dodano: 3
Aleksandr Łukaszenka i Władimir Putin
Aleksandr Łukaszenka i Władimir Putin Źródło: PAP/EPA / KIRILL KUDRYAVTSEV / POOL
Pojawiają się sugestie, że śmierć szefa MSZ Białorusi może być efektem działań Kremla. I dzwonkiem alarmowym dla Alaksandra Łukaszenki.
W sobotę białoruska państwowa agencja prasowa BelTA poinformowała, że śmierć szefa resortu spraw zagranicznych Uładzimira Makieja "nastąpiła nagle". Wiadomość przekazała telewizja Biełsat. Minister Uładzimir Makiej znajdował się na liście białoruskich działaczy państwowych objętych zakazem wjazdu na terytorium państw członkowskich Unii Europejskiej. Jak możemy przeczytać w komunikacie na stronie internetowej telewizji Biełsat, polityk "zawsze popierał stanowisko Aleksandra Łukaszenki, także po brutalnych pacyfikacjach latem 2020 roku, gdy Białorusini protestowali przeciwko fałszerstwom wyborczym".

"Krążą pogłoski, że mógł zostać otruty. Makiej był przedstawiany jako potencjalny następca Łukaszenki. Był jednym z nielicznych, którzy nie byli pod wpływami rosyjskimi" – napisał na Twitterze Anton Gerashchenko, doradca ministra spraw wewnętrznych Ukrainy. "Według plotek może to być wskazówka dla Łukaszenki" – dodał.

Pojawiają się pogłoski, że Putin może planować pozbycie się swojego najważniejszego sojusznika, który jednak cały czas nie chce aktywnie wejść do wojny.

Think-tank: Kreml chce zlikwidować Łukaszenkę i przejąć kontrolę nad armią

Na krótko przed informacja o śmierci białoruskiego ministra, amerykański think-tank opublikował analizę, w której stwierdził, że Kreml planuje podjąć "radykalne" działania, aby w końcu aktywnie włączyć Białoruś do wojny.

Przywódca Białorusi Alaksandr Łukaszenka, choć wspiera Władimira Putina i agresję Rosji na Ukrainę, to nie chce w sposób aktywny wejść do wojny. Co prawda Rosja atakuje Ukrainę z terytorium Białorusi od pierwszych dni wojny, jednak białoruscy żołnierze nie zostali wysłani na front. Kreml naciska na Mińsk, aby podjęto taki krok. Łukaszenka się opiera.

Wygląda na to, że prezydent Rosji może mieć dość czekania na decyzję Łukaszenki. Amerykański think-tank Robert Lansing Institute for Global Threats and Democracies Studies twierdzi, powołując się na źródła w kierownictwie wojskowym Rosji, że zdecydowano się na radykalne działania.

"Na polecenie prezydenta Rosji Władimira Putina, po jego powrocie z ostatniego szczytu OUBZ, rosyjski wywiad wojskowy może w najbliższych dniach podjąć próbę zrealizowania scenariusza obejmującego albo zamach na prezydenta Białorusi Aleksandra Łukaszenkę, albo jego inscenizację, w celu ostatecznego zastraszenia tego ostatniego i skłonienia go do rozkazania swoim żołnierzom bezpośredniego zaangażowania się w wojnę na Ukrainie wraz z wojskami rosyjskimi" – wskazano w analizie.

Czytaj też:
Orban jasno o Ukrainie: Potrzebujemy jej suwerenności

Źródło: Twitter / Biełsat/rp.pl
 3
Czytaj także