"O niemieckiej marionetce Tusku". Wywiad z Federico J. Losantosem
  • Małgorzata WołczykAutor:Małgorzata Wołczyk

"O niemieckiej marionetce Tusku". Wywiad z Federico J. Losantosem

Dodano: 13
Federico Jiménez Losantos. Dyrektor EsRadio
Federico Jiménez Losantos. Dyrektor EsRadio Źródło: DoRzeczy
„O niemieckiej marionetce Tusku”, o imperializmie niemieckim i zmianie obrazu Polski w Europie – w rozmowie z gwiazdą hiszpańskich mediów, dyrektorem EsRadio Federico J. Losantosem.

W środę w Madrycie, w siedzibie niezwykle popularnego medium prasowego, radiowego i telewizyjnego „Libertad Digital” miałam zaszczyt odbyć niemal dwugodzinną rozmowę z Federico Jiménezem Losantosem. Jest nie tylko prezesem tej spółki medialnej, ale też pisarzem, publicystą, stałym felietonistą dziennika „El Mundo”, prezenterem telewizyjnym i postacią znaną w całej Hiszpanii z racji błyskotliwych diagnoz i ciętego języka.

Małgorzata Wołczyk: Nam Polakom, którzy przeżyliśmy komunizm na własnej skórze wydaje się, że opowiedzieliśmy światu prawdę o komunizmie: w książkach i filmach, choć przede wszystkim najwięcej o komunizmie mówią masowe groby. Jak wytłumaczyć Polakom, dlaczego Hiszpanie wciąż głosują na partię komunistyczną i socjalistyczno-robotniczą, które stanowią koalicję rządzącą?

Federico J. Losantos: Cóż, trzeba się cofnąć do czasów hiszpańskiej wojny domowej, która była tym samym co walka Armii Białej i Czerwonej w Rosji, z tą jednak różnicą, że u nas wygrali Biali. Trzeba wiedzieć, że przed Katyniem to samo wydarzyło się w hiszpańskim Paracuellos de Jarama w 1936 r. i zginęło tam w ten sam sposób około 11 000 niewinnych ludzi, w tym sporo dzieci. System sowiecki był więc najpierw testowany w Hiszpanii. Hiszpania wygrała, bo broniła trzech spraw: wiary, narodu i własności prywatnej, choć otrzymywała znacznie mniejszą pomoc zagraniczną niż strona republikańska. Mimo wszystko, tuż po wojnie w łonie kościoła hiszpańskiego, który wydał tylu męczenników - rozpoczął się dziwny fenomen zawstydzenia, jakiegoś żalu że był ze stroną narodową, a Sobór Watykański to jeszcze przypieczętował. Po bratobójczej wojnie narzucono coś jakby obowiązek kompletnego zapomnienia o wojnie i winie.

Proszę uwierzyć, że od lat 60. nie nakręcono żadnego filmu, który uczciwie opisywałby stronę narodową, frankistowską. Wszystkie filmy odtąd gloryfikowały stronę republikańską. Prano mózgi już od lat 60-tych, bo przecież studiowałem w czasie dyktatury w Barcelonie i pamiętam, że pracowaliśmy już wtedy nad lekturą obowiązkową książką komunisty Tuñóna de Lara, człowieka KGB.Już wtedy wprowadzano pamięć selektywną jak w Sowietach: Biali byli kryminalistami a Bolszewicy herosami. Tymczasem kto przeprowadził pokojowe przejście z dyktatury w demokrację znaną jako La Transicion? To był król Juan Carlos i Adolfo Suarez -sekretarz partii frankistowskiej. Niestety już wtedy zaczęli paktować ze starym Santiago Carillo sekretarzem Komunistycznej Partii, aby legitymizować przemiany. Kompleksy prawicy sprawiają po dziś dzień, że lewica tryumfuje. Stąd postępowała degradacja aż do słynnego zamachu w 2004r., (nigdy do końca niewyjaśnionego) po którym nagle w dziwnych okolicznościach władzę przejmuje Zapatero. Tak szliśmy po równi pochyłej do czasów obecnych, bo choć napisano tyle uczciwych książek o historii na bazie zachowanych archiwów, pamiętników, to i tak lewica przejęła uniwersytety, media, kulturę i jej wersja zdarzeń tryumfuje.

Niestety to samo jest w polskim mainstreamie, obowiązuje wersja wojny hiszpańskiej jako republikańskiej walki z faszyzmem i gen. Franco jako przyjacielem Hitlera. To jeszcze taki nasz spadek mentalny po komunizmie.

Źródło: DoRzeczy
 13
Czytaj także