"Musieliśmy dokonać dramatycznej decyzji". Trzaskowski wspomina wybory prezydenckie

"Musieliśmy dokonać dramatycznej decyzji". Trzaskowski wspomina wybory prezydenckie

Dodano: 
Prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski
Prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski Źródło:PAP / Marcin Obara
Rafał Trzaskowski przyznał, że nie chciał startować w wyborach prezydenckich w 2020 rok. Zmusiła go do tego sytuacja polityczna.

Wybory prezydenckie w 2020 roku zakończyły się wygraną Andrzeja Dudy. Urzędujący prezydent uzyskał w sumie 10 mln 440 648 głosów, co dało mu 51,03 proc. Rafał Trzaskowski otrzymał 10 mln 18 tys. 263, co przełożyło się na 48,97 proc. poparcia.

Wspominając swój start w wyborach Rafał Trzaskowski przyznał, że nie chciał brać w nich udziału, ale "sytuacja się tak ułożyła, że wtedy trzeba było wybrać nowego kandydata".

– Małgorzata Kidawa-Błońska obroniła nas i samorządowców przed tymi wczesnymi wyborami i poniosła za to dużą cenę. W związku z tym rzeczywiście musieliśmy dokonać takiej dramatycznej decyzji – stwierdził Rafał Trzaskowski w „Faktach po faktach” TVN24.

Start do Sejmu?

Prezydent Warszawy był również pytany, czy zamierza startować do Sejmu podczas najbliższych wyborów parlamentarnych. Trzaskowski zaprzeczył, choć jego zdaniem, kilku znanych samorządowców może zdecydować się na taki krok.

– Wydaje mi się, że niektórzy z nich, jak np. Jacek Karnowski, rozważają tego typu możliwość. Na pewno mamy bardzo mocnych senatorów, jak choćby Wadim Tyszkiewicz, który na pewno o tym myśli – wskazał.

Polityk odniósł się również do niedawnego sondażu, który daje ruchowi "Tak! dla Polski" miejsce w Sejmie tuż za PiS i PO. Trzaskowski podkreślił, że ruch "nie ma ambicji bycia osobną siłą polityczną czy partią polityczną".

– My jesteśmy od tego, żeby wzmacniać opozycję. Naprawdę dzisiaj tych podziałów na opozycji jest już tyle, że nie potrzeba nam konkretnych, następnych bytów politycznych, które ubiegałyby się i konkurowały z innymi partiami politycznymi – powiedział.

Wspólna lista

Trzaskowski wyraził nadzieję, że przy wsparciu samorządowców, opozycja dojdzie do porozumienia i wystartuje, jeśli nie w jednym, to w dwóch blokach. Wiceszef PO dodał jednak, że jeśli nie uda się wypracować jednego stanowiska, wtedy być może ktoś ze znanym nazwiskiem spośród lokalnych polityków będzie startował w wyborach parlamentarnych.

– To, czy rzeczywiście niektórzy popularni samorządowcy będą potrzebni na listach, bo sytuacja będzie aż tak dramatyczna, to się okaże. Ja przez cały czas ufam, że w ramach partii politycznych, ze wsparciem niektórych samorządowców, którzy chcą startować ze wsparciem ludzi niezależnych, całej KO, szerzej, mam nadzieję że na końcu dojdzie jednak do porozumienia – powiedział.

Czytaj też:
Samorządowcy języczkiem u wagi. Media: PiS ma plan

Źródło: TVN24 / 300polityka
Czytaj także