W liście tym szef resortu zdrowia płacze nad kosztami, jakie Polska ponosi z powodu wojny na Ukrainie (w dużej mierze, nie zapominajmy, z własnego nieprzymuszonego wyboru), narzeka, że Pfizer wciąż planuje dostarczyć do Europy setki milionów szczepionek, które przecież zostaną zutylizowane oraz skarży się, że firma nie wykazuje żadnej elastyczności w tej sprawie, choć on, Adam Niedzielski, tak bardzo chciał się z nią dogadać.
Stawiam na to, że przeczytawszy te infantylne skargi szefostwo Pfizera przez dziesięć minut tarzało się ze śmiechu po podłodze, a na koniec zrobiło z listem pana ministra to, co w spektaklu Teatrzyku „Zielona Gęś” zatytułowanym „Łańcuch szczęścia” uczynił z otrzymanym listem Osiołek Porfirion: wrzuciło otrzymany plik papieru do kominka
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.