W rozmowie z berlińskim dziennikiem "Tagesspiegel" Fischer zwrócił się do kierownictwa CDU, narzekając na jej ewentualną koalicję ze Alternatywą dla Niemiec – formacją określaną przez niemieckim mainstream jako "skrajnie prawicową", a więc niewłaściwą. AfD powoli, ale konsekwentnie rośnie w sondażach, co potęguje niepokój partii establishmentowych.
Joschka Fischer straszy AfD
Zdaniem byłego wicekanclerza Niemiec w CDU jest sporo zwolenników wspólnego rządzenia z Alternatywą dla Niemiec, jeśli tak wyniknie z arytmetyki powyborczej. W ocenie byłego polityka: "Podskórnie toczy się w CDU debata, czy nie należałoby współpracować z AfD, a nawet wejść z nią w koalicję". Fischer ostrzegł przy tym CDU, że takiej współpracy by nie przetrwała. Doprowadziłoby to do jej rozłamu, uważa. "A koniec CDU znacząco zdestabilizowałby Niemcy" – dodaje.
– CDU powinna uważnie przyjrzeć się upadkowi włoskiej Democrazia Cristiana; szczególnie ci wszyscy w CDU, którzy chętnie chcieliby rządzić z AfD – powiedział były polityk Zielonych. Były szef resortu spraw zagranicznych odpowiedział też twierdząco na pytanie, czy wierzy kanclerzowi i przewodniczącemu CDU Friedrichowi Merzowi, gdy ten zapewnia, że nigdy nie wejdzie w koalicję z AfD.
Fischer powiedział, że dopuszczenie Alternatywy do rządów byłoby "ciężkim ciosem dla niemieckiej demokracji". Uważa on, że zaufanie międzynarodowe do Niemiec "uległoby załamaniu". Polityk mówi o AfD jako o nacjonalistach i twierdzi, że Europa nie miałaby przed sobą przyszłości, gdyby nacjonaliści doszli do władzy w "najważniejszych krajach Europy".
"Czy Niemcy znowu zwariowali?"
Wizja premiera z AfD, na przykład w Saksonii-Anhalt jest dla Fischera "bardzo niepokojąca". Jak zaznaczył, "nie można tego bagatelizować". – Rząd AfD naruszałby wolność kultury i nauki oraz podważałby niezależność sądownictwa – wyraził swoje twierdzenie. W jego opinii wybór premiera z AfD oznaczałby, że "istotne elementy naszej demokratycznej konstytucji byłyby zagrożone".
Jeśli Saksonia-Anhalt zagłosuje we wrześniu tak, jak wskazują obecne sondaże, "ludzie na miejscu zapłacą wysoką cenę. A wraz z nimi my wszyscy" – grzmiał Fischer. Jak dodał: "Jeśli AfD przejęłaby władzę w którymś z krajów związkowych, w Polsce i we Francji pojawiłoby się pytanie, czy historia się nie powtarza. I znów usłyszelibyśmy: Czy Niemcy znowu zwariowali?".
Alternatywa dla Niemiec prowadzi w sondażach przed wyborami do landtagów w Meklemburgii-Pomorzu Przednim i Saksonii-Anhalt. W związku z tym część polityków CDU i SPD rozważa podjęcie współpracy z tą partią.
Czytaj też:
Były wicekanclerz podważa wiarygodność sojuszniczą USACzytaj też:
Patriarchalizm – klucz do relacji polsko-niemieckich
