"Może uległ pan zaczadzeniu". Aktor napisał list do prezydenta

"Może uległ pan zaczadzeniu". Aktor napisał list do prezydenta

Dodano: 24
Aktor, reżyser Stanisław Brejdygant
Aktor, reżyser Stanisław Brejdygant Źródło: PAP / Tomasz Gzell
Aktor Stanisław Brejdygant napisał do prezydenta Andrzeja Dudy list, w którym wyraża oburzenie słowami polityka nt. filmu Agnieszki Holland

"Zielona granica" to film przedstawiający, zdaniem Holland, "prawdziwą" sytuację na granicy polsko-białoruskiej. Obraz opowiada bowiem o kryzysie na granicy z perspektywy "uchodźców", polskich aktywistów i strażników granicznych. Bohaterami są: rodzina z Syrii, nauczyciel angielskiego z Afganistanu oraz młody funkcjonariusz Straży Granicznej. W filmie zobaczymy m.in. Macieja Stuhra, Maję Ostaszewską, Tomasza Włosoka czy Agatę Kuleszę. Produkcja uderza w funkcjonariuszy chroniących granic, idealizując jednocześnie nie tylko samych migrantów, ale także aktywistów.

– Nie dziwię, że funkcjonariusze Straży Granicznej, którzy zapoznali się z tym filmem, użyli tego hasła „Tylko świnie siedzą w kinie”, znanego nam z czasów okupacji hitlerowskiej, kiedy w naszych kinach pokazywano propagandowe filmy hitlerowskie – powiedział prezydent Andrzej Duda.

List pełen oburzenia

Te słowa bardzo nie spodobały się Stanisławowi Brejdygantowi. Aktor napisał do prezydenta list, którego treść opublikowała "Gazeta Wyborcza". "Otóż chyba już niżej nie można upaść, Panie Prezydencie. W taki oto karykaturalny sposób chciał Pan się przypodobać swemu prezesowi, dając do zrozumienia, że nie należy oglądać filmu, jak głosi pisowska propaganda, wrogiego nam, jakoby antypolskiego" – pisze.

Zaznacza, że film nie jest antypolski, jak powtarzają w mediach politycy PiS, ale jest "obroną człowieczeństwa" oraz "honoru Polaków". Dalej zastanawia się, czy Duda posłużył się cynizmem jak "większość ludzi pisowskiego aparatu", czy jest po prostu "przekonany o swojej racji". "Obserwujemy wszak zaczadzenie – trudno w to uwierzyć, ale może i Pan mu uległ – umysłów znacznej części społeczeństwa, w jakimś sensie skuteczną, jak się okazuje, choć przecież tak prymitywną, propagandą partii dzierżącej władzę" – czytamy.

"Czyżby więc nie spoglądał Pan na otaczający go świat własnymi oczami, a jedynie przez kamery producentów kłamstwa niegdyś publicznej, a dziś partyjnej TVPiS?" – pyta aktor.

Jego zdaniem polskiej granicy, w skutek "nikczemnego pomysłu Łukaszenki" nie przekraczali "rozbestwieni mężczyźni", tylko rodziny z dziećmi.

Pod koniec listu reżyser zdradza, że po przeczytaniu wywiadu z Holland napisał do niej SMS-a, w którym przyznaje, że wzruszył się jego treścią. "A Panu – te słowa kieruję do wciąż jeszcze, niestety, pełniącego najwyższy urząd — pozostaje jedynie wstyd. Będzie Pan się wstydził do końca swych dni" – podsumował Brejdygant.

Czytaj też:
Holland: Zrobiłam film z miłości do Polski
Czytaj też:
137 tys. widzów "Zielonej granicy". Film Holland pobił tegoroczny rekord

Źródło: wyborcza.pl
Czytaj także