Płaczek: Czas wziąć odpowiedzialność za przyszłość naszych dzieci
  • Jerzy KarwelisAutor:Jerzy Karwelis

Płaczek: Czas wziąć odpowiedzialność za przyszłość naszych dzieci

Dodano: 
Grzegorz Płaczek
Grzegorz Płaczek Źródło: Facebook
Wywiad z Grzegorzem Płaczkiem, niezależnym kandydatem na posła, startującym z list Konfederacji w Katowicach.

Mariusz Jagóra/Jerzy Karwelis: Panie Grzegorzu, mało kto kojarzy pana z fotografią. Może pan opowiedzieć coś na ten temat? Co pan fotografował?

Grzegorz Płaczek: Fotografia była dla mnie całym moim światem. Po latach studiowania ekonomii i nauki w Polsce (ale także w Belgii i USA), postanowiłem oddać się mojej ogromnej pasji. Zwiedziłem niemal cały świat, wygrywając liczne międzynarodowe konkursy fotograficzne. Było to odskocznią od prozy życia. Pisałem książki, fotografowałem emocje, szkoliłem ludzi na całym świecie. Żyłem i oddychałem pełną piersią. Kariera stała przede mną otworem. Aż do 2020 roku, gdy coś w moim sercu pękło.

Czemu więc zdecydował się pan porzucić to wygodne życie?

To był moment, nad którym się nie panuje. To chwila, że zauważasz, że ktoś rozkrada Ci kraj, a ty powinieneś masz udawać, że tego nie widzisz. W moim sercu pojawił się wyraz buntu. Odłożyłem dotychczasową karierę na bok i zacząłem walczyć o wartości, w które wierzę. Poczułem się okłamywany i manipulowany. Spojrzałem w lustro i… tak to się wszystko zaczęło. Nie miałem planu. Działałem instynktownie.

Jak to się zaczęło? Skąd pomysł na wysyłanie listów i relację z uzyskanych odpowiedzi podczas transmisji na żywo?

Początek był spontanicznym zrywem serca. Nigdy nie planowałem ostatecznie walczyć o mandat posła. W 2020 roku poczułem się zdezorientowany. Zacząłem zauważać, że to, co mówi rząd nie pokrywa się z faktami. Wiedziony instynktem postanowiłem wysłać pierwsze pismo do Ministerstwa Zdrowia. Gdy otrzymałem odpowiedź, zorientowałem się, że jesteśmy okłamywani. Postanowiłem działać.

Ile listów łącznie pan wysłał i kto był ich adresatem?

Ponad pół tysiąca. Wiele z nich jest absolutnie kluczowych. Problem w tym, że zależne od rządowych pieniędzy media nie interesują się prawdą. Liczą się pieniądze i to, co powie szef, który często kontrolowany jest przez jakiegoś polityka lub konkretną partię. Schemat jest prosty. Teraz to wiem.

Co w tych potyczkach z rządem najbardziej pana bulwersowało?

Grzegorz Płaczek: Kłamstwa rządu i bezradność obywateli. To wszystko zadecydowało, ze założyłem fundację Nowe Spektrum. Żołnierze, medycy, nauczyciele – często osamotnieni walczyli z systemem. Postanowiłem pomóc Polakom, którzy wychodząc ze strefy komfortu zdecydowali się zaprezentować swój głos sprzeciwu. Każda propolska publiczna postawa jest na wagę złota. No i zaczęło się… Od lipca 2022 roku otrzymaliśmy, jako fundacja, ocean zgłoszeń i próśb o wsparcie.

Pomysł na fundację to próba sformalizowania pana działalności społecznej? Ilu osobom pan pomógł i w czym?

Tysiącom. I nie jest to przesada. Na początku nie wiedziałem niemal w co włożyć ręce. Rozprawy w sądach, pisma, bezpłatne wsparcie prawne. Doszło do tego, że uruchomiliśmy bezpłatną infolinię psychologiczną. Krok po kroku zaczęliśmy działać, aby Polacy nie zostali sami ze swoimi problemami. Miałem świadomość, że system z którym walczę jest okrutny i bezwzględny - w projekt zaangażowałem się całym sobą.

Przejdźmy do polityki. Czy może pan wyjaśnić motywy, które kierowały panem przy podjęciu decyzji o ubieganie się o mandat posła? Czy jest pan politykiem?

Nie czuję się politykiem. Patrząc, ile osób potrzebowało pomocy, ta ostateczna decyzja o wystartowaniu w wyborach była, myślę, naturalna. Nie możemy tylko walczyć – musimy zacząć zmieniać rzeczywistość, a to w Warszawie na koniec zapadają wiążące decyzje. Czas wziąć odpowiedzialność za przyszłość naszych dzieci.

Czy nie rozczarowuje pana kampania wyborcza?

Potwornie – nie mówi się o ważnych dla suwerenności Polski rzeczach – o negocjowanych zmianach w międzynarodowych przepisach zdrowotnych i traktacie pandemicznym WHO, o zaleceniach ONZ dotyczących seksualizacji dzieci, czy o zupełnie nierealnych i niepotrzebnych założeniach polityki Net Zero – redukcji emisji dwutlenku węgla do zera. Jestem ze Śląska i zwłaszcza ten temat jest bliski memu sercu. Ci, którzy w pandemii byli w pierwszym rzędzie „sanitarystycznego zamordyzmu”, maja teraz usta pełne frazesów o wolnościach osobistych, dbałości o dobrostan ludzi – dziś wyborców nie nazywają bestiami.

Czemu uważa pan, że negocjowany traktat WHO jest zagrożeniem dla naszej suwerenności?

WHO to skorumpowana organizacja, na której czele stoi etiopski działacz komunistyczny, członek Tigrajskiego Ludowego Frontu Wyzwolenia, który w latach 90. rząd USA uznał za organizację terrorystyczną. WHO to organizacja pozarządowa, której budżet pochodzi z dobrowolnych składek państw i instytucji pozarządowych, ale ponad 80% tego pieniędzy pochodzi od „filantropów” i firm branży farmaceutycznej. Ta organizacja dąży do zdobycia ponadnarodowej władzy z pominięciem instytucji Państwa Polskiego. Obecnie negocjowane są zmiany w Międzynarodowych Przepisach Zdrowotnych (IHR) oraz propozycje podpisanie nowego Traktatu Pandemicznego, które przewidują niebezpieczny wzrost władzy i uprawnień przyznanych tylko jednej osobie - dyrektorowi generalnemu WHO. Będzie on mógł ogłaszać stan zagrożenia zdrowia, na podstawie arbitralnej decyzji, w każdej sprawie, którą pod wpływem swoich prywatnych i korporacyjnych sponsorów uzna za zagrożenie zdrowotne. Jeśli to przejdzie, ten organ doradczy ds. zdrowia otrzyma bezprecedensowe uprawnienia do ogłaszania pandemii, cenzurowania debaty naukowej, zarządzania lockdownów, wprowadzania ograniczeń w podróżowaniu, przymusowych badań lekarskich i obowiązkowych szczepień w sytuacji stanu zagrożenia zdrowia publicznego, z mocą prawa międzynarodowego. I ja się temu sprzeciwiam. Nie ma na to mojej zgody, i uważam za skandal, że nie jest to częścią debaty przedwyborczej.

Co sądzi pan o Agendzie 2030, której mamy stać się prymusem? Od przyszłego roku Polska na stać się członkiem ECOSOC, Rady Gospodarczej i Społecznej, i jak to zapowiedział prezydent Duda, będziemy chcieli zwracać uwagę na skutki globalnych kryzysów jak np. konflikty zbrojne, kryzys energetyczny, pandemia Covid-19 i zmiany klimatyczne i ich wpływ na rozwój ekonomii społecznej.

Kiedyś mieliśmy ekonomię polityczną a teraz społeczną. Ecosoc kojarzy mi się z Angsoc – orwellowskim angielskim socjalizmem, z jego odwróconymi znaczeniami pojęć – gdzie ignorancja to siła, wojna to pokój, a wolność to niewola. Coraz częściej mam wrażenie, że zmierzamy w tym kierunku, że obserwujemy próbę redefiniowania pojęć, relatywizowania wartości. Cenzura stała się walką o wolność wypowiedzi – dla wybranych. Płeć można sobie wybrać. Szczepić trzeba się dla ochrony innych. Można pozbawić ludzi ich konstytucyjnych praw – do pracy czy do zgromadzeń – ze względu na dobro „wyższe” cokolwiek to znaczy. Poświęćmy jednostki dla dobra ogółu. Tylko, że my od tego od lat jako naród, uciekaliśmy. Agenda 2030 i jej cele zrównoważonego rozwoju to próba wprowadzenia olbrzymiej liczby nakazów i ograniczeń praw ludzi, w imię jakiejś ideologii. Od nas zależy czy nasze dzieci będą żyły w 15-minutowych gettach, będzie im wolno kupić 3 sztuki odzieży na rok, nie będzie wolno jeść mięsa, nie będą podróżowały (bo to zostawia zbyt duży ślad węglowy i naraża planetę na niebezpieczeństwo). Ta eko-utopia, która wyłania się z polityki zielonej transformacji, będzie nas - zwykłych obywateli dużo kosztowała. Polacy otrzymują obecnie rachunek za energię elektryczną o 100% wyższy niż za okres poprzedni - przy mniejszym zużyciu prądu. A to dopiero początek.

Albo… spójrzmy na edukację naszych dzieci - temat bardzo bliski memu sercu, bo sam mam dzieci. ONZ opublikowała „Międzynarodowe wytyczne dotyczące edukacji seksualnej”. Wychowawcom poleca się, aby uczyli małe dzieci (od 5-go roku życia!) o całowaniu, przytulaniu, dotykaniu i zachowaniach seksualnych. Dzieci 9-12 letnie mają być uczone o masturbacji, pociągu seksualnym, stymulacji seksualnej, żeby mogły podejmować świadome decyzje dotyczące zachowań seksualnych. Co więcej, 12-15 latki mają umieć „podejmować odpowiedzialne decyzje dotyczące swoich zachowań seksualnych, bo świadome podejmowanie decyzji seksualnych (tzn. wiedza i pewność w podejmowaniu decyzji, czy, kiedy i z kim podjąć aktywność seksualną) jest ważne dla ich zdrowia i dobrego samopoczucia! WHO idzie za ciosem i wydaje swoje zalecenia, a w nich zaleca nauczycielom, aby uczyli 9-letnie dzieci o tym, że mogą po raz pierwszy odbyć stosunek seksualny, że mogą doświadczyć seksu za pomocą Internetu i telefonów komórkowych oraz poznać różne techniki seksualne. To jawna seksualizacja małych dzieci - to nie ma nic wspólnego z edukacją.

Wspomniał pan o Eko-utopii w kontekście polityki Net Zero. Czy jest pan denialistą klimatycznym?

Słowo „łatka”, które pięknie się przykleja. Klimat zmienia się od zawsze, mieliśmy w historii naszej planety okresy ciepłe i zimne, z mniejszym stężeniem CO2 i z wielokrotnie większym - i to wszystko bez udziału człowieka. Dwutlenku węgla w atmosferze jest 0,04% z czego człowiek emituje zaledwie ok. 3%. Największymi emitentami są Chiny i Indie. Jakim cudem, jeśli zredukujemy do zera emisję CO2 w Europie, ma to ochronić planetę? Co z emisją pozostałych 97% - mamy osuszyć oceany i wyeliminować świat zwierząt i roślin? Poza tym, pamiętamy z lekcji biologii, ze CO2 to „pożywienie” dla roślin. Właściciele szklarni dopuszczają dwutlenek węgla, żeby uzyskać lepsze plony. Tu nie chodzi o przyrodę, tu chodzi o zainwestowane pieniądze, które musza się zwrócić – a koszt ponoszą zwykli ludzie. Ta zielona polityka doprowadzi do pauperyzacji społeczeństwa i ograniczy nasze prawa i wolności. We Francji od stycznia 2025 zacznie obowiązywać prawo, które zabrania wynajmu lub sprzedaży mieszkań i domów, jeśli nie spełniają wyśrubowanych norm efektywności energetycznej. To zamach na prawo własności – bo część z tych mieszkań zakupiona w kredycie, przejdzie na własność banków i państwa. Zielona transformacja wpędza nas w biedę – to doskonale widać na, bliskim mojemu sercu, Śląsku. Pochodzę ze Śląska, kandyduję z Katowic, i widzę, co się dzieje obecnie z kopalniami. Od 1989 roku każdy rząd zamykał kolejne kopalnie - jedną po drugiej lub wyprzedawał część majątku jako tzw. nieprodukcyjny. Na całym świecie ludzie potrzebują coraz więcej węgla, ale w Polsce kopalnie zamykamy. Absurd.

Jaka Polska się panu marzy?

Obecnie zbyt wiele rzeczy dzieje się za naszymi plecami - a mnie marzy się państwo, które przede wszystkim dba o interes Polaków. Na przykład, kiedy pytałem rząd w kwestii umów z firmą Pfizer, Ministerstwo Zdrowia w nadesłanej w listopadzie 2021 r. odpowiedzi poinformowało mnie, że umowy na zakup szczepionek (…) zawierała Komisja Europejska, a projekt umowy negocjowany w ramach porozumienia, nie podlegał zatwierdzeniu przez Ministra Zdrowia ani Kancelarię Prezesa Rady Ministrów, zaś powołany przez Ministra Zdrowia Zespół do spraw zakupu szczepionki nie opracowywał oceny ryzyka prawnego/ społecznego/ zdrowotnego umów!. Czyli kto decyduje o zdrowiu Polaków i jakim prawem polski rząd się na to zgodził? Ostatnio Stowarzyszenie Nauczycieli i Pracowników Oświaty „Nauczyciele dla Wolności” otrzymało odpowiedź z Ministerstwa Zdrowia, z której wynika, że MZ nie dysponuje tłumaczeniem propozycji poprawek do Międzynarodowych Przepisów Zdrowotnych i „traktatu" WHO na język polski. Ministerstwo Zdrowia nie dokonało także analizy zgodności dokumentów z polskim prawem w formie, w której moglibyśmy się z nią zapoznać i podobno dokonuje takiej analizy "na bieżąco". Absurd. A to zaledwie dwa bulwersujące przykłady – tego jest więcej!

Kandyduje pan z list Konfederacji, będąc jednocześnie kandydatem niezależnym. Ale wchodzi pan w politykę, która często jest nieczystą grą. Gdzie jest dla pana granica kompromisu?

W moim sercu. Chcę móc patrzeć w lustro.

Źródło: DoRzeczy.pl
Czytaj także