Z półdystansu Obydwa mecze dzielił niemal dokładnie dystans półwiecza. Oba zakończyły się identycznymi rezultatami. O ile jednak pierwszy de facto wprowadził futbolową reprezentację Polskie na światowe salony, o tyle drugi potwierdził jej postępującą degrengoladą.
A przecież jeszcze niespełna rok temu „biało-czerwoni” podczas mundialu w Katarze osiągnęli podstawowy cel. Choć „wyszli” z grupy, to i tak na selekcjonera posypały się gromy, że gramy zachowawczo i nieefektownie. Jak się jednak zdaje taką taktykę wymusił nasz potencjał, z czego obcujący z kadra szkoleniowiec zdawał sobie doskonale sprawę. Aby go pogrążyć wypomniano mu przeszłość, zapominając wszelako o jednej z fundamentalnych zasad prawa - in dubio pro reo.
Źródło: DoRzeczy.pl
