Z życia Nowogrodzkiej. W miniony poniedziałek szeregowy poseł Jarosław Kaczyński powrócił był do aktywności biurowej w siedzibie partii. Jego kilkutygodniowe przemyślenia na wygnaniu szpitalnym i domowym zaowocowały podjęciem w czwartek decyzji o postawieniu na Zbigniewa Boguckiego jako nowego premiera. Miała to być tajemnica do marca. Przetrwała jakieś dwie godziny.
W odpowiedzi na decyzję prezesa naczelnika stary premier Morawiecki, który bardzo chce być także nowym premierem, zwołał spotkanie swoich zwolenników. Było grubo. Pojawiły się nawet hasła, że jak wychodzić z partii, to teraz, żeby mieć półtora roku na budowanie struktur i zbieranie pieniędzy przed wyborami.
Wiewiórki mówią, że wcześniej ojciec Mateusz był na długiej rozmowie u prezesa, od razu w ten poniedziałek, gdy naczelnik powrócił był do nowogrodzkich biur. Niewiele jednak wskórał. Nakreślamy panoramę wewnętrzną partii: Morawiecki twierdzi, że nie wyobraża sobie współpracy z Jakim, a zarazem nawiązał taktyczny sojusz z Przemysławem Czarnkiem przeciw innym maślarzom.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
