Epoka Czarnka w PiS
  • Piotr SemkaAutor:Piotr Semka

Epoka Czarnka w PiS

Dodano: 
Przemysław Czarnek, były minister edukacji, kandydat PiS na premiera
Przemysław Czarnek, były minister edukacji, kandydat PiS na premiera Źródło: X / @pisorgpl
Jarosław Kaczyński musiał postawić na kogoś, kto z jednej strony jest wyraziście prawicowy na tyle, by zatrzymać odpływ wyborców do obu Konfederacji, a jednocześnie który zachował dobre relacje z Mateuszem Morawieckim. Zadaniem Przemysława Czarnka jako kandydata na premiera jest teraz stworzenie wizerunku PiS zjednoczonego.

Tuż po namaszczeniu Przemysława Czarnka na przyszłego premiera nowy kandydat został zaatakowany przy pomocy dwóch logicznie wykluczających się epitetów. Donald Tusk ogłosił, że postawienie na Czarnka oznacza, że przeciw jego koalicji stają trzy podobne do siebie konfederacje. Z kolei politycy Konfederacji ogłosili, że polityk PiS w najmniejszym stopniu nie może być wiarygodny dla wyborców skrajnej prawicy. Nie zmienia to faktu, że rywale PiS z lewej i prawej potraktowali jednak ten wybór serio. Jeśli fala krytyki i złośliwości jest pośrednim komplementem, to na razie przeciwnicy wolą Czarnka przeceniać, niż lekceważyć.

Oliwa na wzburzone fale

Intuicja tym razem Jarosława Kaczyńskiego nie zawiodła. Sobotnia inwestytura dla Czarnka w krakowskiej Hali Sokoła była czymś, na co czekali zwykli wyborcy PiS. Dawką energii i zapowiedzią woli jedności. Nieprzypadkowo wielu polityków tej partii opowiadało, że jeżdżąc na spotkania w różnych zakątkach Polski, słyszą od zwykłych wyborców jedno, powtarzane wielokrotnie przesłanie: „Przestańcie wreszcie się kłócić”. Istotnie większa część jesieni i zimy przełomu lat 2025 i 2026 przeszła w PiS pod znakiem wymiany prztyczków i złośliwości, co z rozkoszą opisywały liberalne media. Michał Dworczyk dostrzegał pozytywy w bronionym przez Tuska programie SAFE, a wcześniej krytykował Mariusza Błaszczaka. Patryk Jaki wypominał Mateuszowi Morawieckiemu błędy z przeszłości, a ten przypominał mu w rewanżu, że Jaki był przecież członkiem jego gabinetu. Symbolem tego skłócenia były słynne dwa opłatki PiS przed Bożym Narodzeniem, na których dziennikarze Onetu i „Newsweeka” starannie zapisywali w pamięci, kto na który opłatek przyszedł.

Artykuł został opublikowany w najnowszym wydaniu tygodnika Do Rzeczy.
Czytaj także