Odzyskiwanie Trybunału, czyli chaos narasta
  • Rafał A. ZiemkiewiczAutor:Rafał A. Ziemkiewicz

Odzyskiwanie Trybunału, czyli chaos narasta

Dodano: 
Premier Donald Tusk
Premier Donald Tusk Źródło: PAP / Marcin Obara
Dlaczego projekt uchwały, która ma dać pozór prawomocności zaplanowanemu przejęciu „nieistniejącego” Trybunału Konstytucyjnego i uznania go od tego momentu za właściwy i praworządny, odblokowuje Tusk akurat teraz? I to wyznaczając bardzo krótki, kilkudniowy zaledwie termin zgłaszania kandydatów do nowego składu?

W cieniu sporu o pożyczkę SAFE odpala Donald Tusk kolejną awanturę – o Trybunał Konstytucyjny. Co ciekawe – sejmowa uchwała, która ma być początkiem tego, co rządowa propaganda nazywa „usuwaniem skutków kryzysu konstytucyjnego”, przygotowana została w zasadniczym zrębie prawie dwa lata temu. Koalicja rządowa była wtedy, krótko po wyborczym sukcesie, „w uderzeniu”, cieszyła się znacznie wyższymi niż dziś wskaźnikami popularności i zaufania, a mimo to postanowiła w końcu TK nie ruszać – zapewne istotną przesłanką do tej decyzji było przekonanie, że w roku 2025 kandydat wskazany przez rządzących wygra „w cuglach” wyścig do Pałacu Prezydenckiego i nastąpi „domknięcie systemu”. Ostatecznie sejmowa większość przyjęła tylko w 2024 r. uchwałę, że Trybunału w jego aktualnym składzie nie uznaje. To ostatnie okazało się zresztą nie do końca możliwe i w różnych sprawach przedstawiciele rządu dawali przykłady typowej skądinąd dla tego gabinetu i tej większości sejmowej schizofrenii, występując do sądu konstytucyjnego, który oficjalnie ogłosili „nieistniejącym”, i przed nim.

Dlaczego zatem projekt uchwały, która ma dać pozór prawomocności zaplanowanemu przejęciu „nieistniejącego” Trybunału i uznania go od tego momentu za właściwy i praworządny, odblokowuje Tusk (bo trudno podejrzewać tu o samodzielną inicjatywę marszałka Czarzastego) akurat teraz? I to wyznaczając bardzo krótki, kilkudniowy zaledwie termin zgłaszania kandydatów do nowego składu? Wydaje się, że ma to związek z przewidywanym wetem prezydenta w sprawie przyjęcia europejskiego kredytu SAFE, który z różnych przyczyn, w większości, jak się zdaje, utajnianych, stał się dla Tuska absolutnym priorytetem. Prezydent zapewne SAFE nie podpisze, ale odeśle go nie z powrotem do Sejmu, tylko do Trybunału Konstytucyjnego. W tej sytuacji dalsze nieuznawanie TK przez rząd i sejmową większość oznaczać będzie odłożenie programu na święty nigdy.

Dziwne przyspieszenie

Co w takim razie zamierza Tusk i jego koalicjanci?

Przede wszystkim pamiętajmy, że z 15 etatów sędziowskich przewidzianych konstytucją obecnie obsadzonych jest zaledwie dziewięć – rządzący nie posunęli się tutaj do aż takiej schizofrenii, by w „nieistniejącej” instytucji obsadzać w konstytucyjnych terminach wakaty po tych jej członkach, których kadencje się skończyły, choć tak właśnie postąpiła koalicja z również „nieistniejącym” KRS. Kadencje dwóch kolejnych sędziów wygasają na jesieni tego roku, co bez nowych wyborów oznacza nieuchronny paraliż: do orzekania w kluczowych sprawach zabraknie po prostu wymaganego prawem quorum. Pierwotny plan Tuska zakładał czekanie z „uchwałą naprawczą” na ten właśnie moment, zmiana tego planu jest jeszcze jedną przesłanką, by wiązać obecną akcję z SAFE.

Artykuł został opublikowany w najnowszym wydaniu tygodnika Do Rzeczy.
Księgarnia Do RzeczyKsiążki Rafała A. Ziemkiewicza
można kupić w Księgarni Do RzeczyZapraszamy
Czytaj także