Teologia wyzwolenia i walka z ubóstwem. Pierwsi chrześcijanie nie byli ludźmi z marginesu
  • Paweł LisickiAutor:Paweł Lisicki

Teologia wyzwolenia i walka z ubóstwem. Pierwsi chrześcijanie nie byli ludźmi z marginesu

Dodano: 5
Wenezuela, zdjęcie ilustracyjne
Wenezuela, zdjęcie ilustracyjne Źródło: PAP/EPA / Henry Chirinos
„Nędza jest skandalem” – to słowa papieża Franciszka podczas mszy odprawionej w Rzymie z okazji VII Światowego Dnia Ubogich. Jest to nowe święto wprowadzone przez niego w Kościele.

„Pomyślmy – apelował 19 listopada tego roku Franciszek – o ubogich, którzy stali się niewidzialni, których krzyk bólu jest tłumiony przez ogólną obojętność”. Cóż, to, że troska o ubogich jest przejawem miłości bliźniego należy do najbardziej podstawowych prawd chrześcijaństwa. Ale czy nędza jest faktycznie skandalem? Albo, innymi słowy, czy nędza jest czymś, co w żaden sposób nie ma prawa istnienia, jest godne potępienia i powinno być zwalczane na wszelki możliwy sposób – bo tak należy chyba rozumieć słowo skandal? Czy ubóstwo jest czymś, co należy za wszelką cenę przezwyciężyć, jak wynikałoby to ze słów Franciszka?

Cóż, taką tezę trudno obronić, przynajmniej jeśli sięgnie się do słów Ewangelii. Przeciwnie, można twierdzić, że bycie ubogim, także w sensie materialnym, nie jest żadnym skandalem, ale stanem, który pozwala lepiej doświadczyć Bożej łaski i dobra. Doskonale widać to w przekazach, tak świętego Mateusza jak i świętego Łukasza. Obaj ewangeliści umieszczają na pierwszym miejscu wśród błogosławionych ubogich (święty Mateusz dodaje w duchu). To oni otrzymają przed innymi królestwo niebieskie.

Tak samo czymś błogosławionym jest głód, smutek czy nawet płacz. Oczywiście, nie chodzi tu o potwierdzenie, czy uznanie dla ubóstwa czy nędzy jako takiej, ale dla postawy człowieka, dla którego dobra ziemskie, bogactwa i szczęśliwość doczesna są nic lub niewiele warte. Innymi słowy nędza czy ubóstwo, z chrześcijańskiego punktu widzenia, nie jest żadnym skandalem, ale raczej szansą. Jeśli ubogi nie jest popychany żądzą zysku, chciwością i resentymentem, ma większe szanse na zbawienie niż bogacz, który to całą swoją troskę poświęca dobrom tego świata. Nędza zatem ma charakter, można powiedzieć, ambiwalentny. Jeśli jest stanem ducha, a więc jeśli łączy się z nią wewnętrzne przeświadczenie o całkowitej znikomości bogactw tego świata, gotowość do wyrzeczenia, jest błogosławieństwem, jeśli przeciwnie, staje się przyczyną zawiści, źródłem nienawiści i impulsem dla chciwości, może być przekleństwem. Takie jest ewangeliczne prawo ducha.

Źródło: DoRzeczy.pl
Czytaj także