Prawdziwa wolność – od dzieci
  • Dariusz WieromiejczykAutor:Dariusz Wieromiejczyk

Prawdziwa wolność – od dzieci

Dodano: 
Kobiety, zdjęcie ilustracyjne
Kobiety, zdjęcie ilustracyjne Źródło:Image by StockSnap from Pixabay
Szukanie wykluczonych stało się ostatnio ulubionym zajęciem postępowych, zachodnich mediów. Najlepiej, jeśli osoby wykluczone da się zorganizować we wspierającą się, a odtrąconą rzekomo przez społeczeństwo grupę. Jeszcze lepiej, jeśli uda się zaszczepić w jej członkach przekonanie, że prawdziwym źródłem opresji jest dla nich tradycyjna kultura, dawne obyczaje i staromodne, odrzucane w dzisiejszych mediach wartości.

Obraz tego zjawiska odnaleźć można w obszernym artykule, opublikowanym przed dwoma tygodniami na portalu BBC. Zatytułowany jest „I felt like a freak, because I didn’t want children” (Czułam się jak dziwadło, bo nie chciałam mieć dzieci). Artykuł oparty jest na rozmowach z założycielką i kilkoma członkiniami funkcjonującej w Internecie grupy „Bristol Childfree Women” (Wolne od dzieci kobiety Bristolu). Grupa ta liczyć ma sobie ponad pięćset zarejestrowanych uczestniczek. Już pierwsza rozmawiająca z dziennikarką aktywistka opowiada o doznawanym przez siebie poczuciu krzywdy i społecznego wykluczenia. Przyczyna są tradycyjne wartości. Jak twierdzi 46 -letnia mieszkanka Bristolu, Caroline, nic w domu ani w szkole nie przygotowało jej na wykluczenie i opresję, z którymi musiała się zmierzyć jako osoba dorosła. Caroline od zawsze nie chciała mieć dzieci, nie spodziewała się jednak „ostrzału osobistych pytań”, któremu poddana została w wieku potencjalnego macierzyństwa. „Czułam się przez nie jak dziwadło”. „Czułam, że moja perspektywa i moje doświadczenie po prostu nie są akceptowane”. Zdaniem Caroline, całe brytyjskie społeczeństwo jest „zaprojektowane do macierzyństwa”. „Zdałam sobie sprawę, że wykluczono mnie z wielu obszarów życia. Tak naprawdę, to bardzo dyskryminujące. Bardzo trudno mi jest spotkać innych ludzi, bo wszystko kręci się wokół odbierania dzieci ze szkoły, albo kursów dla matek”. Istota problemu ma tkwić w zakorzenionych głęboko wzorach kulturowej opresji. Zdaniem Caroline to właśnie „oczekiwania kulturowe” sprawiają, że jeśli jest się kobietą, macierzyństwo „wydaje się ludziom czymś naturalnym”.

Źródło: DoRzeczy.pl
Czytaj także