Jak powiedział Keith Kellogg, specjalny przedstawiciel prezydenta USA ds. Ukrainy i Rosji, przy stole negocjacyjnym nie będzie przedstawicieli krajów europejskich. Dodał jednak, że "byłoby głupotą twierdzić”, że Ukraina nie będzie brała udziału w tym procesie.
Rozmowy pokojowe bez Europy
Kellogg postanowił również przypomnieć, że wojna na pełną skalę trwa już od trzech lat.
– Wiem, że mogę być krytykowany, a moje słowa mogą wydawać się polityczne, ale fakt pozostaje faktem: Trump odziedziczył tę wojnę. Naszym celem nie jest doprowadzenie do śmierci każdego Ukraińca – powiedział podczas konferencji w Monachium.
Specjalny przedstawiciel Trumpa wspomniał o Mińsku 2, podkreślając, że w trakcie procesu rozwiązywania wojny w Donbasie przy stole negocjacyjnym zasiadło wiele osób, które "nie miały możliwości przyłączenia się do procesu pokojowego”.
– To się nie udało. Nie powtórzymy sytuacji z Mińska – powiedział Kellogg. Dodał, że USA będą nadal wspierać finansowo Ukrainę, choć ich głównym celem będzie "zatrzymanie zabijania" ludzi.
Jedna z metod nacisku na Władimira Putina, która ma zmusić go do zakończenia wojny mają być sankcje. Według Kellogga obecne ograniczenia nałożone na Rosję oceniane są na "tylko trzy” w skali od 1 do 10, jeśli chodzi o to, jak bolesna może być presja gospodarcza.
Rozmowy o pokoju
W środę rano doszło do rozmowy telefonicznej pomiędzy Donaldem Trumpem a Władimirem Putinem. Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow przekazał, że przywódcy omawiali kwestie związane z Bliskim Wschodem oraz relacje bilateralne między Stanami Zjednoczonymi a Rosją, a także poruszyli temat sytuacji na Ukrainie i zgodzili się, że długoterminowe rozwiązanie konfliktu można osiągnąć wyłącznie poprzez negocjacje. Rosyjski przywódca zaprosił prezydenta USA do Moskwy.
Tego samego dnia Donald Trump odbył rozmowę z Wołodymyrem Zełenskim.
Czytaj też:
Zełenski powiedział Trumpowi "nie". Wyciekły kulisy sprawyCzytaj też:
"Unia musi się zbroić". Sikorski zaskoczył ws. Trumpa