DoRzeczy.pl: Rząd planuje likwidację tarcz antyinflacyjnych. Czy przez to, że takie plany są, zapłacimy więcej za gaz i prąd?
Zbigniew Kuźmiuk: Złożyłem w tej sprawie interpelację do ministra finansów, ponieważ znalazłem informację na ten temat w rządowym sprawozdaniu przyjętym w zeszłym tygodniu. Wynika z niego, że rzeczywiście zapadła taka decyzja, co najprawdopodobniej wywoła kolejny skok inflacji. Podobna sytuacja miała miejsce po 1 lipca 2024 roku, kiedy częściowo zlikwidowano tarcze ochronne, a potem ponownie – po 1 stycznia tego roku. Wszystko wskazuje na to, że od 1 października, kiedy ostatecznie zniknie jakakolwiek forma ochrony dla gospodarstw domowych i przedsiębiorców, znów czeka nas wzrost inflacji. Wprawdzie w tym materiale znalazło się uzasadnienie, że skoro ceny surowców energetycznych nie rosną, to i u nas nie powinno być podwyżek, ale to ma się nijak do rzeczywistości. Od dłuższego czasu ceny surowców rzeczywiście są stabilne, ale mimo to nośniki energii w Polsce drożeją. GUS potwierdził, że w ujęciu rocznym, od marca zeszłego roku do marca bieżącego, ceny energii wzrosły średnio o około 16 proc.
Czytamy też, że od 1 października mają obowiązywać nowe taryfy za prąd, które – jak zapewnia rząd – mają odzwierciedlać spadki cen energii na rynkach. W rezultacie energia elektryczna ma być znacznie tańsza. Co pan na to?
To życzeniowe myślenie. Nic nie wskazuje na to, żeby energia w Polsce miała potanieć. Głównym składnikiem kosztu jej wytwarzania są opłaty za emisję CO₂. Ich cena chwilowo spadła ze względu na sytuację gospodarczą, ale obecnie znów rośnie i wynosi około 80 euro za tonę. Nie widzę żadnego czynnika, który mógłby realnie obniżyć koszt energii.
Co się więc stanie, gdy zniesione zostaną ostatnie ograniczenia?
W momencie zniesienia ostatnich ograniczeń, z dużym prawdopodobieństwem zobaczymy kolejny wzrost cen energii. Tym bardziej, że w jej cenie zawarte są dodatkowe elementy, jak opłata mocowa czy inne narzuty, które również mogą wzrosnąć przy okazji takich zmian. Spodziewam się, może nie dramatycznego, ale wyraźnego wzrostu cen energii. A ponieważ energia jest kosztem w praktycznie każdym wyprodukowanym towarze i każdej świadczonej usłudze, taki wzrost przełoży się wprost na ogólny wzrost cen czyli na inflację. Narodowy Bank Polski w swojej marcowej prognozie oszacował ten wpływ na około pół punktu procentowego.
Czytaj też:
Dlaczego Mentzen tak ostro zaatakował Nawrockiego? Semka tłumaczyCzytaj też:
"Sławku, opanuj się". Czarnek reaguje na wpis Mentzena
Polecamy Państwu „DO RZECZY+”
Na naszych stałych Czytelników czekają: wydania tygodnika, miesięcznika, dodatkowe artykuły i nasze programy.
Zapraszamy do wypróbowania w promocji.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
