Czy w tym roku Tajwan stanie się ośrodkiem powszechnego zainteresowania z powodu różnych wydarzeń? Zobaczymy. Niedobrze to też rokuje na koniec wojny na Ukrainie - mówi Witold Gadowski.
Porwanie z Caracas prezydenta Wenezueli, nieuznawanego przez Stany Zjednoczone i Polskę także, czyli Nicolasa Maduro, następcy Hugo Cesara Chaveza, jest tematem, który zelektryzował całą opinię światową tuż po Nowym Roku. Spójrzmy na to zdarzenie bez emocji. Po pierwsze, zarzuty stawiane Maduro są dosyć niepoważne. To jak prezydent Wenezueli może być oskarżany o kierowanie gangiem uzbrojonym w broń maszynową? Przecież on ma pod swoją komendą 120 tysięcy żołnierzy armii wenezuelskiej i 200 tysięcy żołnierzy milicji wenezuelskiej. A więc tam w broni maszynowej jest bez liku, a są tam pewnie i działa, i samoloty, i samochody opancerzone, i różne inne narzędzia do zabijania. A więc dosyć ciekawy to jest zarzut.
Źródło: DoRzeczy.pl