Tragedia w Radomiu. Niemowlę zmarło w skrajnie wychłodzonym mieszkaniu

Tragedia w Radomiu. Niemowlę zmarło w skrajnie wychłodzonym mieszkaniu

Dodano: 
Policja, zdjęcie ilustracyjne
Policja, zdjęcie ilustracyjne Źródło: PAP / DAREK DELMANOWICZ
Prokuratura bada okoliczności śmierci dwumiesięcznego dziecka, do której doszło w jednej z kamienic w Radomiu.

Śledztwo prowadzone jest pod kątem możliwości nieumyślnego spowodowania śmierci niemowlęcia.

Skrajnie niskie temperatury w mieszkaniu

Do zdarzenia doszło w miniony weekend. Zgłoszenie na numer alarmowy wpłynęło od matki dziecka, która poinformowała, że jej niemowlę nie oddycha. Na miejsce skierowano zespół ratownictwa medycznego oraz policję. Ratownicy natychmiast podjęli akcję reanimacyjną, jednak mimo długotrwałych działań życia dziecka nie udało się uratować. Funkcjonariusze, którzy weszli do mieszkania, mieli zastać skrajnie trudne warunki bytowe. Jak relacjonuje prokuratura, w lokalu panowała bardzo niska temperatura. – Okna były przymarznięte, na ścianach był szron. Woda w butelkach stojących na jednym z regałów była zamarznięta – poinformował szef Prokuratury Rejonowej Radom-Wschód prok. Cezary Ołtarzewski. Policjanci zwrócili również uwagę na nieporządek panujący w mieszkaniu, choć, jak podkreślają śledczy, sam stan lokalu nie przesądza jeszcze o przyczynie tragedii.

W chwili zdarzenia w mieszkaniu przebywały trzy kobiety: 37-letnia matka dziecka, siostra matki oraz babcia niemowlęcia. Wszystkie były trzeźwe. Kobiety zeznały, że poprzedniego wieczoru paliły w piecu kaflowym, a ogrzewanie miało funkcjonować normalnie. Prokuratura ustala, czy i w jakim stopniu temperatura w mieszkaniu mogła spaść w nocy oraz czy warunki mogły stanowić zagrożenie dla zdrowia dziecka.

Dziecko było ubrane i przykryte

Z ustaleń śledczych wynika, że niemowlę znajdowało się w wózku. Było wielowarstwowo ubrane i zabezpieczone przed zimnem. Miało mieć na sobie m.in. kombinezon, ocieplacz, czapkę, rękawiczki, kilka warstw ubrań oraz było przykryte kocem i pokrowcem. – Nie można jednoznacznie stwierdzić, co było bezpośrednią przyczyną zgonu. Rozważamy zarówno wpływ niskiej temperatury, jak i możliwość wystąpienia zmian chorobowych, o których matka mogła nie wiedzieć – przekazał prok. Ołtarzewski. Jak ustalono, matka dziecka na stałe nie mieszkała w tym lokalu. Do Radomia przyjechała z niemowlęciem w odwiedziny. Kobieta utrzymuje, że nie była świadoma panujących w mieszkaniu warunków, a jej dziecko było zdrowe i nakarmione.

We wtorek przeprowadzono sekcję zwłok niemowlęcia. Na obecnym etapie nie udało się jednoznacznie ustalić przyczyny zgonu. Prokuratura oczekuje na szczegółową opinię biegłych, w tym wyniki badań histopatologicznych i toksykologicznych. Może to potrwać kilka tygodni. Śledztwo prowadzone jest w kierunku art. 155 Kodeksu karnego, czyli nieumyślnego spowodowania śmierci. Na ten moment nikomu nie przedstawiono zarzutów.

Czytaj też:
Dramat w Ustce. MSWiA: Funkcjonariusz służył w SOP od 23 lat
Czytaj też:
Funkcjonariusz SOP zaatakował rodzinę. Nie żyje dziecko


Polecamy Państwu „DO RZECZY+”
Na naszych stałych Czytelników czekają: wydania tygodnika, miesięcznika, dodatkowe artykuły i nasze programy.

Zapraszamy do wypróbowania w promocji.


Źródło: Polsat News / Onet.pl
Czytaj także