Służby biją na alarm po wyroku ws. wtargnięcia do strefy krytycznej

Służby biją na alarm po wyroku ws. wtargnięcia do strefy krytycznej

Dodano: 
Policja. Zdj. ilustracyjne
Policja. Zdj. ilustracyjne Źródło: Unsplash / Daniel Silva
Zakończyła się sprawa 27-letniego Łotysza, który wdarł się do strefy infrastruktury krytycznej warszawskiego hotelu i nielegalnie posiadał rewolwer.

Wyrok, choć prawomocny, wywołał wyraźne oburzenie wśród przedstawicieli służb.

Posiadał broń, wtargnął do infrastruktury krytycznej

Chodzi o zdarzenie z 25 kwietnia ubiegłego roku w Warsaw Presidential Hotel (dawny Marriott). Ernests R., rosyjskojęzyczny obywatel Łotwy, dostał się do zamkniętej, chronionej strefy technicznej obiektu, wykorzystując moment wyjścia pracownika. Strefa ta – zabezpieczona kartą dostępu i zamkiem elektromagnetycznym – zaliczana jest do infrastruktury krytycznej hotelu. Mężczyzna próbował dotrzeć na dach 43-piętrowego wieżowca.

Zatrzymany przez ochronę hotelu, został przekazany policji; na miejsce wezwano także Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego. W zaparkowanym w centrum Warszawy samochodzie Łotysza znaleziono rewolwer gazowy kal. 9 mm oraz 20 sztuk amunicji – broń posiadaną bez wymaganego zezwolenia.

Za nielegalne posiadanie broni groziło mu do 8 lat więzienia, a za naruszenie miru domowego – do roku pozbawienia wolności. Tymczasem sąd, uwzględniając wniosek prokuratury o skazanie bez przeprowadzania rozprawy, wymierzył mu łącznie 2 tys. zł grzywny: 1500 zł za broń i 500 zł za wtargnięcie do chronionej strefy. Na poczet kary zaliczono 48 dni spędzone w tymczasowym areszcie, co obniżyło realną kwotę do zapłaty do 1520 zł. Orzeczono również przepadek rewolweru i amunicji.

Utrzymuje się z fotografowania miejskich krajobrazów oraz zachodów słońca

To właśnie ta decyzja sądu jest niezrozumiała i niebezpieczna. Jak podkreślają eksperci cytowani przez "Rzeczpospolitą", niska grzywna zapadła w czasie, gdy dochodzi do ataków i incydentów wobec obiektów infrastruktury krytycznej, takich jak wodociągi czy infrastruktura kolejowa. Zdaniem funkcjonariuszy łagodne potraktowanie cudzoziemca, który wdarł się do wrażliwej strefy w centrum stolicy i posiadał broń, nie tylko nie działa odstraszająco, ale może wręcz zachęcać potencjalnych naśladowców.

Sąd wziął pod uwagę przyznanie się oskarżonego do winy oraz jego dotychczasową niekaralność. Sam Ernests R. tłumaczył, że chciał jedynie sfotografować panoramę Warszawy i utrzymuje się z fotografowania miejskich krajobrazów oraz zachodów słońca z dachów budynków. Jak twierdził, był wielokrotnie przesłuchiwany, a jego sprzęt i kontakty dokładnie sprawdzone. – Areszt był dla mnie najsurowszą karą – przekonywał.


Polecamy Państwu „DO RZECZY+”
Na naszych stałych Czytelników czekają: wydania tygodnika, miesięcznika, dodatkowe artykuły i nasze programy.

Zapraszamy do wypróbowania w promocji.


Źródło: Rzeczpospolita
Czytaj także