Redouan El H. ma, jak mówi, 34 lata. Jest, jak mówi, Algierczykiem. Albo, jak mówi, Syryjczykiem. A może Marokańczykiem, jak uznał sąd w Hanowerze. Redouan czy jak mu tam na imię przybył do Niemiec w pamiętnym roku 2015. Nazwisko jest starannie zanonimizowane, by nie zaszkodzić młodemu osadnikowi. Wyrok nie jest jeszcze prawomocny, El H. może jeszcze odwołać się do sądu wyższej instancji. Zaledwie siedem lat zajęło niemieckiej policji ustalanie, że islamski gość do Niemiec przybył z kontynentu afrykańskiego. Oczywiście władze niemieckie odpowiedzialnością za ślamazarne postępowanie w sprawie ustalenia tożsamości Redouana ElH. obarczają niezbyt gotowe do współpracy organa w Maroku. Można uznać za wielki sukces niemieckiej policji, że udało się jednak ustalić kraj pochodzenia osadnika o 11 tożsamościach. O innych, oprócz tej wymienionej, nie wiadomo wiele, poza tym, że wszystkich było 11. Redouan El H. wjechał do Niemiec bez dokumentów.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
