Jak podkreślił, idea przeprowadzenia głosowania w obecnych warunkach miała jego zdaniem początkowo pochodzić z Moskwy, a dopiero później zyskała poparcie części amerykańskich polityków.
"Nie obwiniam Stanów Zjednoczonych"
Zełenski zaznaczył, że nie obwinia Stanów Zjednoczonych za podejmowanie tego tematu, jednak uważa, że dla Rosji byłby to "najprostszy i najszybszy sposób", by doprowadzić do jego odsunięcia od władzy i "pozbyć się go". Jednocześnie zapewnił, że ukraińskie władze nie boją się wyborów i nie zamierzają kurczowo trzymać się stanowisk.
Prezydent Ukrainy podkreślił po raz kolejny, że przeprowadzenie uczciwego głosowania w czasie wojny wymaga spełnienia kluczowych warunków, przede wszystkim gwarancji bezpieczeństwa i zawieszenia broni. Według niego Ukraina mogłaby zorganizować wybory już wcześniej, gdyby sytuacja militarna i bezpieczeństwo obywateli na to pozwalały.
Najpierw doniesienia o możliwej decyzji 24 lutego, potem szybkie sprostowanie
Wypowiedzi Zełenskiego pojawiły się w momencie, gdy media obiegły informacje o rzekomo przełomowej decyzji w sprawie wyborów. Według doniesień "Financial Times" prezydent Ukrainy miał ogłosić 24 lutego – w rocznicę rosyjskiej inwazji – decyzję o przeprowadzeniu wyborów prezydenckich, które mogłyby odbyć się jeszcze w tym roku, prawdopodobnie wiosną. Z ustaleń dziennikarzy wynikało także, że wybory mogłyby zostać połączone z referendum dotyczącym ewentualnego porozumienia pokojowego z Rosją. W tle tych informacji pojawiały się doniesienia o presji ze strony Stanów Zjednoczonych na przedstawienie harmonogramu działań politycznych i zakończenia wojny.
Kilka godzin po tej publikacji, Zełenski stanowczo zdementował te informacje. Podkreślił, że o rzekomych planach ogłoszenia wyborów 24 lutego dowiedział się z mediów i nie są one zgodne ze stanowiskiem władz w Kijowie. Ukraiński przywódca zaznaczył, że wybory będą możliwe dopiero po zapewnieniu gwarancji bezpieczeństwa oraz w warunkach zawieszenia broni. Jak podkreślił, Ukraina jest gotowa do ich przeprowadzenia, jednak tylko wtedy, gdy nie będą one stanowiły zagrożenia dla obywateli i funkcjonowania państwa.
Zdaniem Zełenskiego najbliższe miesiące mogą być kluczowe dla zakończenia konfliktu. Zwrócił uwagę, że dla amerykańskiego polityka doprowadzenie do ograniczenia działań wojennych przed wyborami w USA mogłoby oznaczać duże zwycięstwo polityczne, choć – jak zaznaczył – chodzi również o ograniczenie liczby ofiar wojny.
Czytaj też:
Nagły zwrot ws. wyborów na Ukrainie. Zełenski zabrał głosCzytaj też:
Zełenski: Głównym tematem kolejnej rundy negocjacji będzie kwestia terytoriów
