Poseł KO pytany o wysokie ceny paliw. "Będzie się pani kłóciła o 40 groszy?"

Poseł KO pytany o wysokie ceny paliw. "Będzie się pani kłóciła o 40 groszy?"

Dodano: 
Artur Łącki (KO)
Artur Łącki (KO) Źródło: PAP / Marcin Obara
Będzie się pani kłóciła o 40 groszy? – zwrócił się do Magdaleny Ogórek poseł Koalicji Obywatelskiej Artur Łącki, pytany o ceny paliw.

Ceny paliw poszybowały w górę w związku z atakiem USA i Izraela na Iran. Rynki spodziewają się kolejnych wstrząsów po tym, jak Teheran zapowiedział dalszą blokadę Cieśniny Ormuz.

– Jeśli sytuacja będzie eskalowała, jeśli będzie dochodziło do zaburzenia w podaży paliw, to nie wykluczamy interwencji podatkowej – powiedział w poniedziałek w Polsat News minister energii Miłosz Motyka, zaznaczając, że Polska posiada własne analizy sytuacji na rynku ropy naftowej.

Łącki: O 40 groszy nie będę się kłócił

Na antenie wPolsce24 Magdalena Ogórek zapytała posła Koalicji Obywatelskiej Artura Łąckiego o to, dlaczego Donald Tusk w czasie kampanii wyborczej okłamał Polaków, że obniży ceny paliw, kiedy dojdzie do władzy. – Jeszcze przed atakiem Amerykanów na Iran benzyna kosztowała – u mnie przynajmniej – 5,55. Tak kupowałem. Teraz jest wojna w Zatoce. Jeśli pani chce powiedzieć, że winą pana Tuska jest wojna w Zatoce i to, że drożeje paliwo, no to sorry, wątpię, żeby ktoś w to uwierzył – powiedział polityk KO.

– Benzyna miała być po 5,19. Dlaczego Donald Tusk okłamał Polaków? – dopytywała Ogórek. – Będzie się pani kłóciła o 40 groszy? – wypalił Łącki. – Tak, bo dla wielu ludzi to jest mnóstwo pieniędzy – odparła prowadząca. – To sorry, pani redaktor, o 40 groszy nie będę się kłócił – stwierdził poseł KO. – Mój Boże... – skwitowała Magdalena Ogórek.

Jeden z najbogatszych posłów w Sejmie

Artur Łącki, jeden z najbogatszych parlamentarzystów w Polsce, wielokrotnie zasłynął ze swojej arogancji. Polityk i jego żona byli bohaterami afery z przyznawaniem dotacji w ramach Krajowego Planu Odbudowy (KPO). Przypomnijmy, że ze środków, które miały zostać przeznaczone na inwestycje, sfinansowano jachty, sauny, solarium, wirtualne strzelnice, platformę do gry w brydża, a nawet... klub dla swingersów.

Wśród beneficjentów znalazła się żona Artura Łąckiego, która prowadzi ośrodek wypoczynkowy nad morzem. – To nie są żadne miliony. Miliony to była inwestycja, którą zrobiła moja żona. 1 100 000 zł. I na tę inwestycję otrzymała dotację. Znaczy, nie otrzymała jeszcze, jest tylko podpisana umowa w wysokości 474 000 zł. Dokładnie zrobiono to, czego wymagano w tym programie, czyli stworzyć nową linię w jej działalności. Ona skupiła się na wybudowaniu i wyposażeniu sali konferencyjnej – tłumaczył poseł KO. – Moja żona miała prawo wziąć te pieniądze – przekonywał.

Czytaj też:
Prezydent zażądał wyjścia z ETS. Jest odpowiedź Tuska

Opracował: Dawid Sieńkowski
Źródło: wPolsce24
Czytaj także