Zełenski twierdzi, że Rosja obecnie nie nadąża z mobilizacją, a w szczególności ze szkoleniem swoich żołnierzy. – Czy zdecydują się na pełną mobilizację? Tego nie mogę powiedzieć. Do tej pory bali się takich kroków i polegali jedynie na oferowaniu rekrutom dużych sum pieniędzy. Dlaczego reagujemy tak wrażliwie na zniesienie sankcji? Bo chodzi o pieniądze. A pieniądze to nie tylko czołgi. Nikt już nie walczy czołgami. Pieniądze to drony. Pieniądze to ludzie. Ludzie to kontrakty. A jeśli nie mają pieniędzy na kontrakty, ich siła słabnie – mówił prezydent Ukrainy.
Jak dodał, "z historycznego punktu widzenia Rosjanie przegrywają sto procent".
Co dalej z sankcjami?
Jednocześnie Zełenski przekonuje, że nie widzi ze strony Rosji autentycznej chęci zakończenia wojny. Przy okazji zasugerował, że nie może w tej sprawie liczyć na Stany Zjednoczone, które uważają, że Putin dąży do zawarcia pokoju, w związku z czym nie ma powodu, by wywierać na niego dodatkową presję.
Prezydent zwrócił też uwagę na politykę sankcyjną. Zełenski stwierdził, że luzowanie sankcji ułatwia Rosji prowadzenie wojny
– Wspólna polityka sankcji różnych krajów bezpośrednio ograniczyła możliwości Federacji Rosyjskiej. Na przykład poprzez obniżenie jej dochodów ze sprzedaży energii. Rosjanie ominęli sankcje i widzieliśmy to wszystko, ale tak czy inaczej, ich dochody były mniejsze, a co za tym idzie, mniej pieniędzy trafiało do sektora obronnego. Deficyt budżetowy Federacji Rosyjskiej rósł z roku na rok, osiągając szczyt na początku 2026 roku. Pod koniec 2025 roku Rosjanie mieli deficyt w wysokości 83 miliardów dolarów, plus kolejne 19 miliardów dolarów przeniesione na początek 2026 roku. Według naszych szacunków, deficyt w 2026 roku miał wynieść około 100 miliardów dolarów. Teraz, po złagodzeniu sankcji na rosyjski sektor energetyczny – a konkretnie na produkty naftowe – ich zyski liczone są w miliardach. To z pewnością nie pomoże w zmniejszeniu intensywności walk na Ukrainie ani w Iranie, ponieważ Rosja będzie wspierać irański reżim na różne sposoby – mówił w rozmowie z "Le Monde".
Czytaj też:
Atak na Lwów. "Drony znalazły się w przestrzeni miasta jakby znikąd"Czytaj też:
Dron z Rosji uderzył w elektrownię w Estonii. Incydent przy granicy
