Demokracja parlamentarna – ustrój polityczny najbardziej niechętny wynoszeniu do władzy silnych osobowości – od czasu do czasu sprawia niespodzianki. Taką niespodzianką był „potomek numer siedem” w książęcej linii Marlborough, czyli Winston Leonard Spencer Churchill. Wydawałoby się, że Viktor Orbán – urodzony w Alcsútdoboz (z węgierskiego: Droga przy Pudłach Dolnych), wsi tak małej, że nawet mapy GPS potrafią się zgubić, a Wikipedia nie publikuje zdjęć tego przysiółka – jest postacią z innej bajki. W odróżnieniu od Winstona L.S. Churchilla wieloletni premier Węgier nie napisał też własnej autobiografii, którą tak naprawdę jest wielotomowa „Druga Wojna Światowa” i za którą brytyjski przywódca otrzymał Literacką Nagrodę Nobla. Biografie Viktora Orbána powstały – w bardzo różnych okresach – raptem trzy. Ich autorów (w tym jednego Polaka) łączy jedno: wszyscy zgodnie przeszli od słabo ukrywanej fascynacji osobowością premiera Węgier do równie słabo później ukrywanej niechęci do niego.
„Dyktator”, wygrywający nieprzerwanie od 2010 r. wybory parlamentarne, których uczciwości żadna organizacja międzynarodowa – w tym Unia Europejska – nie podważyła.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
