Chodzi o okładkę tygodnika z 21 lipca 2025 roku, na której zaprezentowano twarz Brauna z wielkimi napisami: "Kłamca oświęcimski, przemocowiec, żydożerca. Dlaczego on jeszcze nie siedzi?". Czcionka była stylizowana, jakby litery pisano krwią. Tekst okładkowy był autorstwa Janusza Korusa i dotyczył batalii sądowych europosła.
Grzegorz Braun domaga się od wydawcy sprostowania, 60 tys. zł zadośćuczynienia oraz 20 tys. zł zadośćuczynienia za każdorazowe użycie przez "Newsweek Polska" określeń, które w jego ocenie naruszają jego dobre imię.
– W uzasadnieniu pozwu Grzegorz Braun wywodzi, że nie zapadły prawomocne wyroki sądu, z których wynika, że jest kłamcą oświęcimskim i żydożercą, więc przypisywanie mu tych określeń kwalifikuje się jako naruszenie dóbr osobistych. To wywód absurdalny. Wynika z niego, że wyłącznie prawomocne wyroki sądu wyznaczają normy prawne postępowania. Jeśli nie zapadły, swoboda postępowania jest absolutna – twierdzi Jakub Kudła, head of media legal w Ringier Axel Springer Polska.
Głos w sprawie zabrał również redaktor naczelny tygodnika Michał Szadkowski. "Grzegorz Braun pozwał @NewsweekPolska za poniższą okładkę. Nie mogę się doczekać procesu. Chętnie powtórzę, że Braun jest kłamcą oświęcimskim, przemocowcem i żydożercą. I że powinien siedzieć w pierdlu. Bierzcie popcorn, będzie szoł. Są momenty, gdy ta praca ma głęboki sens" – napisał dziennikarz.
Kłopoty Brauna. Jest wniosek o zgodę na zatrzymanie europosła
Prokuratura Okręgowa we Wrocławiu zwróciła się do przewodniczącej Parlamentu Europejskiego o wyrażenie zgody na zatrzymanie i przymusowe doprowadzenie do prokuratury Grzegorza Brauna.
Prokuratura podkreśla, że chodzi o przeprowadzenie czynności procesowych z udziałem Grzegorza Brauna „w postaci ogłoszenia postanowienia o przedstawieniu zarzutów oraz przesłuchania w charakterze podejrzanego i wykonania innych czynności, których potrzeba wyłoni się w toku śledztwa”.
Czytaj też:
Awantura w sądzie. Tak Braun zwrócił się do prokuratora
