Niemcy o kryzysie w PiS. Padło nazwisko Brauna

Niemcy o kryzysie w PiS. Padło nazwisko Brauna

Dodano: 
Ryszard Terlecki, Jarosław Kaczyński, Mariusz Błaszczak i Przemysław Czarnek (PiS) w Sejmie
Ryszard Terlecki, Jarosław Kaczyński, Mariusz Błaszczak i Przemysław Czarnek (PiS) w Sejmie Źródło: PAP / Tomasz Gzell
Niemieckie media zwracają uwagę na napięcia w szeregach Prawa i Sprawiedliwości. Dziennikarze za Odrą piszą o kryzysie w największej polskiej partii opozycyjnej.

"W sondażach tylko od 20 do 25 procent wyborców deklaruje, że zamierza oddać głos na PiS. W porównaniu z wynikiem 35,4 procent w wyborach w 2023 roku, który jednak nie wystarczył do przejęcia władzy, jest to wyraźny spadek" – czytamy we wtorkowym wydaniu dziennika "Frankfurter Allgemeine Zeitung" (FAZ).

"FAZ" o "antysemickich poglądach Brauna"

Korespondent gazety Stefan Locke zwraca jednak uwagę, że Koalicja Obywatelska nie jest beneficjentem problemów PiS, co dla Jarosława Kaczyńskiego "byłoby dotkliwym ciosem". "Coraz więcej byłych wyborców PiS przesuwa się raczej jeszcze dalej w prawo. A to również jest nie do przyjęcia dla PiS, który uważa się za czołową siłę polskiej prawicy" – podkreśla dziennikarz.

Locke przypomina, że prezes Prawa i Sprawiedliwości dał jasno do zrozumienia, że koalicja z Konfederacją Korony Polskiej Grzegorza Brauna nie jest możliwa. "Uważa on, że taka koalicja zaszkodziłaby to wizerunkowi PiS, byłaby dysfunkcyjna, a ze względu na antysemickie poglądy Braun byłaby też obciążeniem dla stosunków z USA, do których PiS przywiązuje dużą wagę. W związku z tym Kaczyński uznał, że PiS potrzebuje na wybory w 2027 roku czołowego kandydata, który powstrzyma wyborców przed przejściem do skrajnie prawicowej konkurencji i dalszym osłabianiem PiS" – relacjonuje niemiecki dziennikarz.

Niemiecki dziennikarz uderza w Czarnka

Stefan Locke ostro skrytykował kandydata PiS na premier Przemysława Czarnka. Korespondent niemieckiej gazety określił polityka mianem "twardogłowego katolickiego nacjonalisty". Jego zdaniem, wystawienie tej kandydatury miało zmobilizować wyborców z prawicowo-konserwatywnego i katolickiego środowiska. "Czarnek postrzega siebie jako obrońcę ‚prawdziwej i normalnej Polski' przed rzekomymi atakami z Brukseli i Berlina. Stawia na energię z węgla, surowe wychowanie młodzieży i choć nie kwestionuje pomocy dla Ukrainy, to zarzuca Kijowowi błędy w podejściu do historycznych obciążeń" – czytamy.

Publicysta zwraca jednocześnie uwagę na postawę Mateusza Morawieckiego. Jak twierdzi Locke, były premier "nie chciał tak po prostu zaakceptować" tego, by nominacja Czarnka przesądziła kwestię tego, kto będzie przyszłym prezesem PiS. Zdaniem dziennikarza "Frankfurter Allgemeine Zeitung", Morawiecki "obawiał się, że po nominacji Czarnka bardziej umiarkowani wyborcy PiS mogą się odwrócić od partii. Morawiecki uchodzi za technokratę o konserwatywnych poglądach i ma w partii pewną grupę zwolenników, których stara się zgromadzić za sobą poprzez zaskakujące utworzenie wewnątrzpartyjnej inicjatywy o nazwie Rozwój Plus".

Czytaj też:
"Tu się coś zawiesiło". Nowy zgrzyt w PiS
Czytaj też:
Stowarzyszenie Morawieckiego. Jest decyzja PiS

Źródło: Deutsche Welle / Frankfurter Allgemeine Zeitung, DoRzeczy.pl
Czytaj także