Mentzen o kilometrówkach Żukowskiej: Posłów uczy się kradzieży pieniędzy publicznych

Mentzen o kilometrówkach Żukowskiej: Posłów uczy się kradzieży pieniędzy publicznych

Dodano: 
Poseł Konfederacji Sławomir Mentzen
Poseł Konfederacji Sławomir Mentzen Źródło: PAP / Marian Zubrzycki
Sławomir Mentzen z Konfederacji skomentował kontrowersje wokół rozliczenia kilometrówek szefowej klubu Lewicy Anny Marii Żukowskiej.

Media i internauci przyglądają się rozliczeniu przedstawionemu przez szefową klubu Lewicy Annę Marię Żukowską. Biuro poselskie Żukowskiej znajduje się zaledwie 1,7 kilometra od kompleksu sejmowego przy ul. Wiejskiej. Jednak polityk w ubiegłym roku odliczyła ponad 38 tysięcy złotych z tytułu tzw. kilometrówki. Kwota ta, przeliczona na dzienne przejazdy, wskazuje na średni dystans około 90 kilometrów pokonywany każdego dnia, wliczając w to weekendy i święta – zauważa "SE". Z danych udostępnionych przez portal portal jakglosuja.pl wynika, że Żukowska w ubiegłym roku rozliczyła dokładnie 38 181 złotych i 95 groszy z tytułu kilometrówki. Biorąc pod uwagę stawkę zwrotu za każdy przejechany kilometr, oznacza to pokonanie dystansu przekraczającego 33 tysiące kilometrów. Oznacza to, że każdego dnia, wliczając dni wolne od pracy, posłanka pokonywała średnio 90 kilometrów w swoim okręgu wyborczym. Internauci dziwią się tym informacjom nie tylko na niewielką odległość biura poseł od Sejmu, ale także fakt, że Lewica promuje korzystanie z komunikacji miejskiej, a ta w centrum warszawy jest dobrze rozbudowana.

Do tej sprawy odniósł się lider Konfederacji podczas swojego spotkania otwartego. – Zobaczcie Państwo na kilometrówki – to jest taki wał, że ciężko bardziej dosadnie pokazać, że politycy to jest banda złodziei. Każdy poseł może czterdzieści parę tysięcy złotych rocznie wydać na kilometrówki, że niby wykonuje jakąś pracę posła – powiedział Sławomir Mentzen.

Mentzen zapowiada zakaz dla członków swojej partii

– Okazuje, że max tej kwoty biorą ludzie, którzy samochodu nie mają. Biorą ludzie, którzy są posłami z Warszawy i mieszkają w Warszawie. Informacja sprzed kilku dni, że pani poseł Anna Maria Żukowska wyjeździła rzekomo za trzydzieści kilka tysięcy samochodem kilometrówki, nie mając samochodu, mieszkając w Warszawie, będąc posłanką z Warszawy i jeszcze jako szefowa klubu Lewicy, mając samochód z kierowcą i tak jeszcze dodatkowo rzekomo wyjeździła kilkadziesiąt tysięcy złotych. Prawie każdy poseł jest systemowo uczony kradzieży pieniędzy publicznych, właśnie na kilometrówkach, na pieniądzach, na biuro poselskie. Oni wszyscy od maleńkości są uczeni kradzieży. No i potem się dziwimy, że jak już odpowiadają za większy budżet niż na swoje biuro poselskie, to dalej kradną. Są nauczeni tego od samego początku, że trzeba kraść, że jak się wchodzi do Rady Miasta, to dobrze wejść do jakiejś spółki miejskiej, do jakiegoś zarządu spółki miejskiej, do rady nadzorczej jakiejś spółki miejskiej, wstawić swojego męża gdzieś indziej, czy siostrę gdzie indziej. To jest nagminne i bardzo nam na tym zależy, żeby wreszcie to zmienić. Mi bardzo zależy na tym, żeby do polityki szli ludzie, którzy chcą coś zmienić poza swoją sytuacją finansową – przekonywał polityk.

Mentzen ogłosił, że członkowie jego partii będą mieli "absolutny zakaz zasiadania w jakichkolwiek spółkach". – Jesteś członkiem mojej partii, nie będziesz nigdy w zarządzie niczego, bo po prostu na to nie pozwolę. Jeżeli ktoś jest w mojej partii, to nie idzie po to, żeby być w jakiejś spółce, tylko po to, żeby coś zmienić. Bo jak się nie wprowadzi takiego generalnego, ogólnego zakazu, to się skończy tak jak w każdej innej partii. Nie chcę wprowadzić ludzi do polityki po to, żeby się zdemoralizowali i zaczęli kraść publiczne pieniądze – podsumował.

Źródło: X / se.pl
Czytaj także