Pontyfikat papieża Franciszka miał wiele wad, ale jedną zaletę: było wiadomo, o co chodzi. Toczyła się nieustanna rewolucja, progresizm pędził naprzód. Każdy wiedział, jak się do tego odnieść – z entuzjazmem albo z ostrą krytyką, obojętność była niemożliwa. Za pontyfikatu Leona XIV sytuacja jest o wiele bardziej skomplikowana.
Papież Leon w ciągu roku swoich rządów nieustannie wysyła sprzeczne sygnały. Z jednej strony sugeruje obronę tradycyjnej doktryny, z drugiej wykonuje dwuznaczne gesty w stronę środowisk lewicowo-liberalnych. Szczególnie widoczne jest to w temacie LGBT.
Jeszcze w 2025 roku Leon ogłosił, że podtrzymuje "Fiducia supplicans", czyli dokument pozwalający na błogosławienie par tej samej płci. Skrytykował jednak postępowanie biskupów w Niemczech, którzy błogosławią te pary w sposób uroczysty i de facto liturgiczny. Niemcy krytyką się jednak nie przejęli.
Źródło: DoRzeczy.pl
© ℗
Materiał chroniony prawem autorskim.
Wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
