Ewolucję poglądów publicysty szczegółowo opisał na łamach tygodnika "Do Rzeczy" red. Piotr Semka. To temat okładkowy aktualnego wydania gazety.
"Obawiam się, że przed niegdysiejszym publicystą 'Frondy' jeszcze niejeden zakręt ideowy. W dziele reformowania myślenia katolików strona liberalna przyjmuje zasadę 'ruchomego horyzontu żądań'. Przyjdzie zweryfikować jeszcze niejeden dzisiejszy pewnik" – pisze Semka w podsumowaniu.
Na tekst Semki, Tomasz Terlikowski odpowiedział na Facebooku. "Sprawdzajcie to, co pisze kolega, bo go ośmieszacie. Otóż Semka wyciąga wniosek, że jestem za małżeństwami jednopłciowym, bo stwierdzam, że dwie kobiety może stworzyć rodzinę. I z tego wyciąga wniosek, że twierdzę, że są one pełnoprawnym małżeństwem. Tego przejścia w tekście nie ma, ale to nie przeszkadza Semce wyciągnąć wniosku, choć przyznaje, że w tekście znajduje się moje własne zastrzeżenie, że możemy dyskutować, czy związek jednopłciowy jest małżeństwem" – napisał.
Semka: "Gazeta Wyborcza" potrzebuje Terlikowskiego
W rozmowie na kanale TAK! Piotr Semka skomentował odpowiedź Terlikowskiego. – Tomasz Terlikowski jest osobą, która prowadzi aktywność w sposób jawny. Można powiedzieć, że uwielbia szokować (...). Czyli on może prowokować, a jak się na to reaguje, to on przybiera kpiarski ton. Druga metoda Terlikowskiego, to przejrzeć dokładnie tekst, dostrzec nieścisłość i rzucić się, że "Semka kłamie" – stwierdził.
– Dla mnie historia Terlikowskiego jest istotna jako modus operandi wykorzystywania tego typu "nawróconych" przez "Gazetę Wyborczą", główne media liberalne. To, co zdumiewa to to, że Terlikowski w kolejnym wywiadzie kaja się za kolejne wcielenia. Nie następuje moment, że "przyjęliśmy to", to teraz rozmawiamy, jak z każdym innym dziennikarzem wyczulonym na tematy religijne – ocenia publicysta "Do Rzeczy".
– W Związku Sowieckim była zasada, że musiał być wzorcowy nawrócony. W środowisku literackim to był hrabia Aleksander Tołstoj, krewny Lwa Tołstoja, który wrócił z emigracji i zaczął pisać. Jego książki czytał Stalin. To samo było we Wszechzwiązkowej Partii Bolszewików, że wzięli jednego mienszewika by był wzorcowym przykładem, że można kogoś zmienić. (...) W tej chwili bardzo wyraźnie "GW" chce przygotować się do związków osób tej samej płci, a Terlikowski jest jak taki katolicki głos, który mówi, że nie ma czego się bać – podsumował Piotr Semka.
Czytaj też:
Terlikowski: Nigdy nie określałem się mianem dziennikarza katolickiego
